„Ty, synu, uderzyłbyś ją kilka razy i wychował, bo nie zna swojego miejsca” – powiedziała moja teściowa. Teraz nie wiem, jak się mam wobec niej zachowywać

Mam 23 lata, mąż 28 lat, nasz syn 2 lata. Jesteśmy małżeństwem od 3 lat. Poznaliśmy się na koncercie naszego ulubionego zespołu. Od tego czasu jesteśmy nierozłączni. Nasza miłość nie wygasła nawet mimo szarej codzienności. Tylko nie wszystko jest tak kolorowe i piękne, ponieważ jest jeden problem: teściowa. Z teściową od razu miałam złą relację. Nie możemy znaleźć wspólnego języka… Chodzi dokładnie o to, że mój mąż, mimo całej swojej świetności, jest maminsynkiem. We wszystkich naszych sprawach rodzinnych decydujący głos należy do jego mamy i nigdy nie pytają mnie o opinię.

Nawet teściowa decyduje o najbardziej osobistych sprawach. Powinnam była pracować, a jej syn leżeć na kanapie przed telewizorem. I to biorąc pod uwagę fakt, że byłam w ciąży z drugim dzieckiem, to ja miałam być w całości odpowiedzialna za pierwsze, a na dodatek zajmowaź się całym domem. Pewnego dnia teściowa znów przyszła i zaczęła dowodzić. Jeśli wcześniej słuchałam jej we wszystkim, tym razem pokazałam, że jestem zła, a jej rady nie są mi potrzebne. Nie mogła tego znieść… Kilka razy dziennie dzwoniła do syna, skarżyła się, że wszystkie jej koleżanki mają normalne synowe, a tylko ja jestem nienormalna.

Według teściowej nie gotuję dobrze, jestem niechlujna, nie umiem prowadzić domu i ogólnie jestem beznajdziejna, więc nadszedł czas, abym dostała za swoje. To była ostatnia kropla przelewająca czarę goryczy. Przekonałam męża, żeby poszedł do teściowej i z nią porozmawiał. Nie rozumiałam, czemu zasłużyłam na takie traktowanie. Mój mąż i ja zgodziliśmy się, że nie będę  z nią rozmawiać. Mąż z nią porozmawia, a ja spokojnie usiądę obok, aby uniknąć awantury. W rezultacie, gdy tylko weszłam do jej domu, natychmiast rzuciła się na mnie z jej typowymi wymaganiami.

Według niej jestem ignorantką. Jednak przede wszystkim wpadłam w osłupienie, kiedy powiedziała” Synu, uderzysz ją kilka razy, to zrozumie, gdzie jest jej miejsce. Inaczej będzie rozpuszczona jak dziadowski bicz”. Mąż wysłuchał jej w milczeniu, a potem, ku mojemu zdziwieniu, stanął w mojej obronie. Potem, wychodząc z domu, mąż przeprosił za swoją mamę i za to, że musiałam tego wszystkiego wysłuchiwać, będąc w ciąży. Po tym nie wiem, jak się zachować w obecności mojej teściowej. Nie mogę jej wiecznie unikać.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

6 + cztery =

„Ty, synu, uderzyłbyś ją kilka razy i wychował, bo nie zna swojego miejsca” – powiedziała moja teściowa. Teraz nie wiem, jak się mam wobec niej zachowywać