Trochę to nie tak wyszło

Niezręczna sytuacja

– Jak to, jego żona?

– W najbardziej dosłownym znaczeniu. Przynajmniej prawnie – mogę nawet pokazać pieczątkę w dowodzie. Ślubu nie wzięłam ze sobą, wybacz – powiedziała kobieta, podtrzymując jedną ręką duży brzuch.

***

– Córeczko, wyjeżdżam na tydzień na zmianę, tam słabo łapie zasięg, więc nie znikaj mi – powiedział Leszek Marecki.

– O kota się nie martw, przyjdę, nakarmię, sprzątnę kuwetę – mruknęła Zosia, nie odrywając wzroku od telefonu.

– Właśnie o kota… – zawahał się Leszek. – Nie przejmuj się, córciu. Po co masz jeździć po całym mieście, jeszcze po pracy, żeby tylko nakarmić jednego kota? Sąsiadka z klatki schodowej, dobrze ją znam. Będzie wpadała od czasu do czasu do Mruczka.

– Trochę dziwny się zrobiłeś, tato – zaśmiała się Zosia. – Twoja sąsiadka to chyba altruistka, skoro nie tylko kota nakarmi, ale i po mleko skoczy, i leki z apteki przyniesie po robocie. Ależ ci się poszczęściło.

– No właśnie, poszczęściło…

Leszkowi nagle zrobiło się wstyd, że znowu okłamuje córkę. Zmarszczył brwi i próbował myśleć o czymś innym, żeby nie zdradzić niepokoju. *”Nic nie podejrzewa, tylko żartuje sobie ze mnie”*, pomyślał.

…Leszek i mama Zosi rozwiedli się siedem lat temu. Rozstali się spokojnie, bez awantur. Po prostu stwierdzili, że ich miłość wygasła. Po rozmowie z córką od razu złożyli papiery na rozwód, z czystym sumieniem. Zosia zaakceptowała decyzję rodziców, ale pod warunkiem, że święta rodzinne nadal będą obchodzić razem. To wszystkim pasowało.

– Więc jestem twoją sąsiadką? – przekornie uśmiechnęła się Kinga.

– Co innego mi nie przyszło do głowy… – zawstydzony Leszek spuścił wzrok.

– Tak, nazwanie mnie swoją żoną to przecież takie trudne, rozumiem.

– Kinga, nie gniewaj się.

– Jestem dorosła, Leszku. Ale nie rozumiem, jak długo jeszcze będziemy grać w tę wielką tajemnicę!

– Nie wiem, naprawdę nie wiem! Kinga, a jeśli nie zrozumie? Pamiętam, jak była mała, przechodziła ten etap lęków, że któryś z nas nagle odejdzie. Ciągle pytała, czy jej nie porzucimy. Mam wrażenie, że ją zdradzam.

– Słuchaj, nie wtrącam się w twoje relacje z córką, ale za dwa miesiące będziesz miał już dwie córki, i trzeba będzie podjąć męską decyzję. Rozumiesz? Nie zmuszam cię do wyboru, broń Boże, ale jak zamierzasz ukryć nowo narodzoną córkę?

– Jakoś to rozwiążemy! – westchnął Leszek, naprawdę nie wiedząc, jak to zrobić.

Leszek i Kinga poznali się niedługo po rozwodzie. Gdy się spotkali, od razu wiedział – to ona. Ale nie potrafił przyznać się rodzinie, że ma kogoś nowego. Bał się, że córka się odwróci, a była żona zacznie nienawidzić i utrudniać im spotkania.

Najpierw martwił się, że Kinga jest od niego młodsza o prawie dziesięć lat. Potem przejmował się, że wzięli ślub w tajemnicy. A gdy Kinga zaszła w ciążę, stresował się jeszcze bardziej. Ale termin porodu się zbliżał, a wraz z nim moment, gdy prawda wyjdzie na jaw. *”ZnW końcu Zosia uśmiechnęła się przez łzy i przytuliła Kingę, rozumiejąc, że rodziny nie wybiera się, ale można ją wzbogacić o nowych bliskich.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

7 + 1 =

Trochę to nie tak wyszło