Teściowie uważali, że to nie mężczyźni pracują przy komputerze, tylko nieroby!

Kiedy poznałem moją przyszłą żonę, od razu się zakochałem. Mentalnie wiedziałem, że jesteśmy z różnych światów, ale serce nie potrafiło mi tego nakazać. Wychowałem się w rodzinie naukowców, natomiast moja żona Basia została wychowana przez prostych pracowników fabryki. Nam to nie przeszkadzało, ale martwiłem się, że między krewnymi może dochodzić do nieporozumień.

Jej ojciec nie lubił mnie, gdy tylko dowiedział się, że jestem wolnym strzelcem. Przez większość czasu, otrzymywałem projekty zdalnie, a kilka razy w miesiącu, musiałem przyjeżdżać do biura. Mimo imponującego wynagrodzenia Janusz uważał moją pracę za niepoważną.

– Wszyscy tam bawią się zabawkami! Ty grasz na komputerze, a człowiek musi ciężko pracować! W fabryce lub w kopalni! – Pouczał mnie.

Nazywając mnie nierobem, Janusz nie chciał słyszeć o naszym małżeństwie. Moi rodzice również byli temu przeciwni, argumentując, że Basia jest prostą dziewczyną. Po wysłuchaniu naszych krewnych, zdaliśmy sobie sprawę, że konflikty nie będą miały końca.

Razem z moją ukochaną, mieszkaliśmy w wynajętym mieszkaniu, przygotowując się do naszego ślubu. Obie rodziny zostały zaproszone na nasze przyjęcie, ale żadna z nich nie przyszła, aby nam pogratulować. Basia płakała, bo mieliśmy nadzieję, że przynajmniej na przyjęciu weselnym, wszyscy nasi krewni poznają się i zaakceptują nasze małżeństwo jako fakt dokonany.

Wkrótce na świat przyszła nasza córeczka Tosia. W miarę upływu czasu, zacząłem zdawać sobie sprawę z przepaści, jaka nas dzieli. Po urodzeniu dziecka, nie mogliśmy się porozumieć, nawet w sprawach domowych. Basia z łatwej, lubiącej zabawę dziewczyny, zmieniła się w małomówną ciotkę, rozmawiającą tylko o gotowaniu i Tosi.

Ostatnio Basia obwiniała mnie o to, że jej rodzice się z nią nie kontaktują.

– Zostałam pozostawiona bez najmniejszej nawet pomocy! Dlaczego nawet nie próbowałeś zawrzeć z nimi pokoju? – Krzyknęła.
– Dlaczego miałbym się zadowalać udowadnianiem jakiemuś robotnikowi, że jestem coś wart? – Nie rozumiałem. To było bardzo frustrujące, że nie doceniano moich wysiłków, ponieważ ciężko pracowałem, wytężając umysł, aby opracować aplikacje.

W końcu moi rodzice zmiękli i przeprosili. Pogodziliśmy się, błagając się nawzajem o przebaczenie. Chcąc naprawić swoje relacje z Basią, pojechałem z Tosią do jej rodziców. Nie wpuścili mnie nawet do środka.

Nie chcę się rozwodzić z żoną, ponieważ rozumiem, jak bardzo zmieniło się jej życie od czasu narodzin dziecka. Dobrze, że z natury jestem wrażliwy, szybko wybaczam żonie wszelkie ostre słowa. Widziałem, jak bardzo była zmęczona opieką nad hałaśliwą córką.

Starałem się tak zorganizować czas pracy, aby Basia miała szansę zadbać o siebie, zregenerować siły. Teraz żona chodzi na basen i do salonu piękności, a nasze relacje są coraz lepsze.

Mimo że się różnimy, nadal kochamy siebie nawzajem i naszą Tosię. Cieszymy się, że udało nam się przezwyciężyć kryzys w naszym związku i że nasza córka ma kochających dziadków. Szkoda tylko, że teściowie nigdy nie byli w stanie zaakceptować mnie jako zięcia, ale niech Bóg będzie ich sędzią. Może z czasem wszystko się ułoży.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziesięć + 18 =

Teściowie uważali, że to nie mężczyźni pracują przy komputerze, tylko nieroby!