Jestem mężatką od 8 lat. Mamy z mężem już syna, a obecnie jestem w ciąży z drugim dzieckiem. Od samego początku zauważyłam u teścia różne dziwactwa. Niestety, nie wylewa za kołnierz i wtedy kłapie jęzorem nie bacząc na to, że swoim gadaniem może kogoś zranić. Obraża teściową, swojego syna, a także i mnie – wyzywa każdego, kto tylko mu się nawinie na myśl. Trochę dziwię się teściowej, że to znosi, ale nie wtrącam się do tego – skoro teściowej to nie przeszkadza, to nie mam zamiaru poruszać z nią tego tematu. Kiedy jednak teść zaczyna mówić źle o mnie, nie wytrzymuję tego. Już kilka razy powiedziałam mu, żeby się lepiej zamknął, bo jak ja mu się odgryzę, to pożałuje. On jednak jest chyba przyzwyczajony do tego, że zawsze wszystko uchodziło mu na sucho i pozwala sobie na za dużo.
Pierwsza poważna sytuacja miała miejsce, gdy przyjechali do nas na Boże Narodzenie. Oczywiście teść pił, bo jakże by inaczej. W święta zaprosiłam także moją przyjaciółkę ze swoim chłopakiem, i wiecie co? Teść zaczął go wyzywać! Rano natomiast mówił, że pewnie przyprowadziłam swojego kochanka do domu na święta, a ta moja przyjaciółka na pewno była tylko przykrywką. Powtarzał mężowi, ze jestem „puszczalska” i tylko łypię na innych facetów, na niego też według niego miałam patrzeć pożądliwym wzrokiem! Mąż wtedy tylko odpowiedział, że nie chce go więcej widzieć i ma się u nas już nie pojawiać.
Po tym incydencie rozmawiałam o tym z teściową i powiedziałam jej, że naprawdę już przesadził, ale ona tylko powiedziała, żebym nie przesadzała i że nic takiego się nie stało. W dodatku próbowała wywołać we mnie poczucie winy twierdząc, że robię z igły widły i przez to mój mąż nie kontaktuje się z ojcem. Według tesciowej powinnam powiedzieć swojemu wybrankowi, żeby pogodził się z ojcem i udawał, że nic się nie stało. W końcu więc powiedziałam mężowi, żeby z nim zaczął rozmawiać i czasami nawet ich odwiedzamy, ale nie da się u nich za długo wytrrzymać. Teść pije już od 9 rano, a z każdą puszką piwa staje się coraz bardziej złośliwy i agresywny. Ciągle krzyczy na teściową, poniża ją, a ona znosi to w milczeniu zamiast mu się przeciwstawić.
Ostatnio przyjechaliśmy na urodziny teściowej, a teść cały czas pił i zachowywał się obrzydliwie. Przy wszystkich oznajmił, że ma inną kobietę i to ją kocha. Oczywiście powiedział to przy tesciowej, która nawet słowem się nie odezwała. Następnego ranka już pijany teść przyczepił się do mojego syna, bo niby ton, w którym mu odpowiedział, nie spodobał się teściowi. Mąż powiedział, żeby odczepił się od syna, a teść zaczął nasze dziecko nazywać szczeniakiem i bękartem. Wtedy powiedzieliśmy, że nasza noga już u nich nie postanie, a on na pożegnanie krzyknął tylko „wynocha, śmiecie!”.
Ten człowiek jest dla mnie po prostu paskudny. Teściowa znowu udaje, że nic się nie stało – no tak, dla niej to pewnie normalny dzień. Ja jednak nie chcę mieć nic wspólnego z teściem, tak samo jak nie chciałabym, aby nasze dzieci miały z nim jakąkolwiek styczność.
Czy mam do tego prawo? Co mam zrobić, aby teściowa zrozumiała w końcu, że problem jest w teściu, a nie we mnie czy w ich synu? Chcę spokojnego życia, a nie martwienia się, że nagle wparuje do nas teść z wyzwiskami. Ta decyzja to ostateczność i chciałabym, aby teściowa w końcu to zrozumiała.
