Jestem w związku małżeńskim z Szymonem, który ma córkę z poprzedniego małżeństwa. Ma 16 lat i na początku myślałam, że uda nam się znaleźć wspólny język, ale niestety, bardzo się pomyliłam.
Im dłużej trwa nasz związek z Szymonem, tym jest gorzej. Pasierbica zdaje się mnie po prostu nienawidzieć. Nieustannie mnie obraża i jest dla mnie niegrzeczna, nieważne, co bym nie zrobiła. Zdarza się, że wykrzykuje w moją stronę „zamknij mordę, nikogo nie obchodzi, co masz do powiedzenia! Nie jesteś moją matką i nie zamierzam Cię słuchać”. Na początku starałam się robić wszystko, by mnie polubiła, naprawdę byłam dla niej miła i uczynna, ale to nie miało sensu i niczego nie wniosło.
Moja nowa miłość zaczęła się od zdrady i na zdradzie się skończyła. Zrozumiałam swój błąd za późno
Najgorsze jest jednak to, że manipuluje mężem i jeśli ona czegoś chce, tak zwykle jest. Ostatnio doszło nawet do tego, że mąż poprosił mnie, abym noc spędziła poza mieszkaniem, bo Dagmara go o to poprosiła. Stwierdziła, że przeze mnie się denerwuje i słabo śpi, a akurat tej nocy miała u nas spać i kolejnego dnia ma sprawdzian, więc musiała być wypoczęta. Żadne argumenty do niego nie trafiały, a jego rozkapryszona córeczka krzyczała za jego plecami, że mam się wynosić, więc tę noc musiałam spędzić u mamy. W ogóle staram się teraz nie bywać w mieszkaniu, kiedy wiem, że na miejscu będzie córka mojego męża. Nie ukrywam jednak, że mam tego dość! Gówniara rządzi nami jak chce, a ja nie czuję się w ogóle ważna dla męża.
Teraz żałuję, że wzięłam ślub z mężczyzną z dzieckiem z poprzedniego małżeństwa. To prawdziwy horror! Nie wiem, dlaczego ona się tak zachowuje – może myśli, że Szymon jeszcze wróci do jej matki? Nie wiem, ale może niebawem im to ułatwię, bo nie sądzę, że długo to wytrzymam i chyba po prostu odejdę. Niech robi wtedy co chce, a jego potworna córka w końcu będzie szczęśliwa.



