Sandra przyglądała się półkom w sklepie spożywczym, zastanawiając się, co zrobić na obiad. Budżet jest ograniczony, a każdy chce zjeść obfity i zróżnicowany posiłek. Jej synowie jedli wszystko, ale mąż i teściowa, byli prawdziwymi łasuchami. Wcześniej mąż nie narzekał i nie był kapryśny, ale zmienił się po przyjeździe matki.
Sandra kupiła artykuły spożywcze, załadowała je do toreb i powoli zaniosła do domu. Była pewna, że wszyscy współlokatorzy siedzą i czekają, aż ona coś ugotuje. A sprzątanie też na nią czekało… kobieta nie pamięta, kiedy ostatnio odpoczywała i oglądała jakikolwiek film.
Sandra rozumiała, że obecność matki jej dobrego, łagodnego, troskliwego męża, przemienia go w marudę. Wiedziała, że to wszystko zły wpływ matki Małgorzaty, bo ona ciągle uczyła syna, jak być mężczyzną. Jedno co było pocieszające to fakt, że teściowa nie przyjechała na długo.
Po przyjeździe, Sandra szybko ugotowała obiad i zaczęła sprzątać. Zaraz potem, zaczęła przygotowywać obiad na jutro, bo rano chciała dłużej pospać.
– Sandra, kto tak robi? Odgrzewane jedzenie to trucizna! – Nagle pojawiła się teściowa.
– Mamo, ja pracuję. Dzieci po szkole będą chciały coś zjeść, kto je nakarmi? Poza tym, wczorajszy barszcz smakuje jeszcze lepiej. – Odpowiedziała Sandra.
– Jesteście tacy leniwi. W rodzinie nic się nie układa, to jeszcze nie chce Ci się gotować…
– Co masz na myśli mówiąc, że nic się nie układa?
– Wszystko, dosłownie!
Sandra postanowiła porozmawiać z mężem. Była już zmęczona cierpliwością wobec teściowej i opieką nad wszystkim.
– Damian, czy coś Cię trapi?
Mąż najpierw udawał, że nie rozumie żony, a potem włączył się „maminsynek” i zaczął mówić Sandrze, że nie poświęca mu wystarczająco dużo uwagi i źle go karmi.
– Wiesz co? Mam tego dość! Najpierw musisz nauczyć się zarabiać i zapewnić byt swojej rodzinie, a potem możesz zgłaszać do mnie pretensje. Chcesz być obsługiwany? Pakuj rzeczy i jedź do matki! Lepiej nie testuj mojej cierpliwości. – Powiedziała zdenerwowana Sandra.
Damian nie wiedział, jak zareagować na słowa żony. Chciał być twardzielem, jak mówiła jego matka, ale nie potrafił tego zrobić. Zrozumiał, że jeszcze kilka słów i zostanie bez rodziny.
– A co powiesz na to, żebyśmy głośno się pokłócili? Mama usłyszy i pojedzie. Tylko ja na Ciebie nakrzyczę, bo ona znowu powie, że zrobiłaś ze mnie pantofla. – Szepnął jej mąż.
Sandra zaśmiała się i poszła do łóżka. Powiedziała tylko:
– Ty zrobisz śniadanie, oraz teraz Twoja kolej na sprzątanie mieszkania!
– Ależ z Ciebie chłopiec, synu! Pójdę do córki, ona jest mądrzejsza! – Wymamrotała teściowa.
Także swoją córkę uczyła, że ta nie powinna pracować – niech mąż ją utrzymuje. Teraz zamierzała sprawdzić, czy córka wyciągnęła wnioski z jej lekcji.
Jak tylko teściowa wyjechała, wszystko wróciło do normy. Damian znów pomaga żonie i już jej nie krytykuje. Dobrze im się żyje bez rad matki.



