Synowa doprowadziła do tego, że syn teraz wygania mnie z mojego własnego mieszkania

Synowa doprowadziła do tego, że syn teraz wygania mnie z mojego własnego mieszkania

Jestem cichą, spokojną osobą i nie potrafię się z nikim kłócić. Nigdy z nikim się nie kłóciłam – ani z mężem, ani w pracy. Niestety, po ślubie mojego syna wszystko się zmieniło i kłótnie stały się częścią mojego życia.

Mieszkamy w trzypokojowowym mieszkaniu – ja, syn i jego żona. Mąż zmarł kilka lat temu. Myślałam, że uda mi się dogadać z synową. Na początku tak było, Julia zachowywała się dobrze, pytała o wszystko, doradzała się mnie i pomagała w życiu codziennym. Widziałam jednak, że robi to nie z dobrego serca, a jakby z konieczności, więc starałam się siedzieć głównie w moim pokoju, aby nie krępować młodych.

Syn sądził, że się zaprzyjaźniłyśmy ze sobą i był z tego zadowolony. Mieli odłożone jakieś pieniądze na wkład do kredytu hipotecznego, ale zamiast tego wydał je na zakup samochodu. Nalegała na to synowa, która była w ciąży, a syn nie chciał jej denerwować, więc nie mógł jej odmówić. Do tego przekonali mnie, abym wzięła małą pożyczkę na siebie, co wcale mi się nie podobało. Kiedy urodził się wnuk, pożyczki nie tylko nie można było spłacić, bo pojwiły się nowe wydatki, ale do tego wpadłam z nimi w kolejne długi. Synowa zażyczyła sobie najdroższego wózka, kupiła wiele rzeczy dla dziecka, które wcale nie były mu potrzebne i nawet ich potem nie rozpakowała. Wiedziałam jednak, że nie mam prawa głosu, więc siedziałam cicho.
Musieliśmy zaopiekować się chorą babcią. Jednak wspólne życie okazało się trudniejsze, niż myślałam

Otwarty konflikt rozpoczął się, gdy synowa oddała wnuka do żłobka. Dziecko miało dopiero 3 lata, a ona nie zrobiła tego po to, żeby iść do pracy, tylko aby mieć czas dla siebie. Dla niej najważniejsze było to, aby schudnąć, dlatego zapisała się na fitness. Byłam temu przeciwna i powiedziałam o tym na głos, a moja synowa po raz pierwszy była dla mnie wprost bardzo niegrzeczna. Tydzień temu wnuk obudził się rano z gorączką, ale synowa zamiast wezwać lekarza, zaczęła szykować go do żłobka, bo o 11 miała umówioną wizytę u fryzjera i nie mogła jej opuścić. Zaczęłam się temu sprzeciwiać, a ona powiedziała, żebym się nie wtrącała, bo to nie moja sprawa. Mój syn zamiast coś powiedzieć, poparł ją i dodał, że odwiezie ich do żłobka. Zmierzyłam dziecku temperaturę i okazało się, że ma 37 stopni gorączki! Syn zmiękł i poprosił o zostanie z wnukiem, więc już miałam dzwonić do pracy po wolne, ale synowa wyrwała mi wnuka z rąk i wyszła z mieszkania. Na miejscu odesłali ją jednak z kwitkiem, bo nikt nie potrzebował chorego dziecka, które mogło zarazić resztę dzieci.

Teraz synowa ze mną nie rozmawia, a syn się martwi tą całą sytuacją, ale nic jej nie mówi. Zaproponował mi za to, żebym kupiła sobie kawalerkę i tam się przeniosła, obiecując, że dołoży mi kwotę ze sprzedaży samochodu. Argumentuje to tym, że tak będzie lepiej. Nigdy nie myślałem, że syn wybierze swoją żonę, zamiast mnie i w dodatku, kiedy ona tak bezczelnie się zachowuję. Nie chcę się wyprowadzać, ale życie z nimi jest ciężkie.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

17 − 7 =

Synowa doprowadziła do tego, że syn teraz wygania mnie z mojego własnego mieszkania