Syn opiekował się matką kiedy była chora, a ona tego nie doceniła

Matka miała wylew i była sparaliżowana po jednej stronie, więc postanowiliśmy z żoną zabrać ją dosiebie do domu. Moja siostra nie chciała jej przyjąć, bo mają dzieci i nie ma dla niej miejsca w jednopokojowym mieszkaniu. Rozważaliśmy opcję z pielęgniarką, ale finanse nam na to nie pozwalały, a siostra nie chciała sie dołożyć finansowo. Myśleliśmy, że możemy do mamy jeździć, ją odwiedzać, ale też zrezygnowaliśmy z tej opcji, bo nie można było jej samej zostawić, a codzienna podróż przez całe miasto, żeby pojechać do niej kilka razy dziennie nie opłacała się. Minęło ćwierć wieku, odkąd moja matka mieszkała z nami, nie przeszkadzała nam, była już prawie całkowicie zdrowa.

Postanowiliśmy zaprosić ją do zamieszkania z nami na stałe, myśleliśmy, że pomoże nam trochę i zaopiekuje się naszymi dziećmi, które nie były już takie małe. Wszystko było dobrze, do momentu kiedy usłyszałem, że moja mama rozmawia przez telefon z siostrą: „Córeczko, wszystko będzie dobrze. Sprzedam moje mieszkanie, spłacimy Twój kredyt hipoteczny. Kupisz duże mieszkanie bez kredytu, wnuczka niedługo pójdzie do szkoły i musi mieć swój pokój.”

Kilka chwil później, matka opowiedziała mi wtedy o swoich planach:

– Synu, sam nie miałeś nic przeciwko, żebym u Ciebie mieszkała. Dlatego postanowiłam sprzedać mieszkanie, żeby pomóc Twojej siostrze.

– Mamo, nigdy nie byłem tak urażony, zawsze wszystko robiłem sam, nigdy mi nie pomagałaś, sam zdobyłem wykształcenie i sam kupiłem samochód dla rodziny, a dom, w którym teraz z nami mieszkasz, też sam zbudowałem od podstaw.

Nie mogę tego powiedzieć o siostrze Oli, której rodzice zapłacili za ślub, a matka też dała jej pierwszą ratę na mieszkanie. I wiecie, co mi mama powiedziała?

– Jesteś mężczyzną czy co? Oli, poza mną nikt nie pomaga.

W tym życiu pomagał mi ojciec, gdy żył. Oboje chodziliśmy kupować materiały budowlane, kładliśmy fundamenty domu, on mnie nauczył wszystkiego w życiu, że tak powiem. Po tej rozmowie, postanowiłem zabrać matkę do córki i pozwolić jej się nią opiekować. Może nie postąpiłem właściwie wobec matki, ale było mi żal, że wogóle mnie nie docenia za to co dla niej zrobiłem.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwa × 3 =

Syn opiekował się matką kiedy była chora, a ona tego nie doceniła