Spotkałam na ulicy dziewczynkę, która miała brudne ubrania i była ciągle głodna. Chciałam jej pomóc…

Od dłuższego czasu mieszkam sama. Mam dobrą pracę i stały dochód. Udało mi się nawet kupić porządne mieszkanie. Po co mi mieszkanie jednopokojowe, przecież wyjdę za mąż, urodzę dziecko, a co dalej? Nie zmieścimy się wszyscy w jednym pokoju. Nawiasem mówiąc, ten pomysł podsunęła mi moja szefowa, gdy podzieliłam się z nią chęcią zakupu mieszkania. Zasugerowała, że jej znajomi postanowili przeprowadzić się do innego kraju i sprzedają swoje mieszkanie za dobrą cenę, wraz z kilkoma meblami i sprzętem. Dostałam więc własne mieszkanie, które okazało się bardzo spokojne. Bardzo podobały mi się przestronne pokoje, duży balkon i pokój z klimatyzacją. Po prostu marzenie! Gdy szłam z pracy do domu, regularnie spotykałam blondynkę. Jakoś ją poznałam i powiedziała mi, że ma na imię Ola. Zauważyłam, że mała dziewczynka była słabo ubrana i zawsze chciała jeść, więc często ją karmiłam. Pewnego dnia, zapytałam o jej rodziców. Ola opowiedziała mi, że kiedyś miała szczęśliwą rodzinę: mama, tato i ona.

Jednak jej matka zmarła, a ojciec postanowił wziąć po raz drugi ślub, sprowadzając do domu inną kobietę. Z czasem mieli już własne dzieci, które traktowała z podziwem i troską. Ola natomiast, musiała zadowolić się z posiadania przybranego rodzeństwa. Było mi naprawdę żal małej, słowa nie są w stanie tego wyrazić.

Po pewnym czasie, poznałam Pawła, który wraz z rodzicami prowadził małą piekarnię. Interes kwitł. Paweł pochodził z zamożnej rodziny. Kiedy spotkałam się z jego krewnymi, od razu złapałam z nimi wspólny język. Zakład pracy właśnie kończył kolejny kwartał, więc często wracałem do domu późno. Przez jakiś czas, nie widywałam się z dziewczynką Olą. Pewnego dnia, wracałam wcześnie do domu i wpadłam na nią w pobliżu wejścia. Było zimno, a Ola miała na sobie podartą, lekką kurtkę i cała się trzęsła. Gdy tylko podeszłam bliżej, zapytała, czy może zostać u mnie na noc. Nie mogłam jej odmówić, napełniłam wannę ciepłą wodą do kąpieli, żeby ją rozgrzać, następnie zjadła kolację i szybko zasnęła.

W tym czasie, zadzwoniłam do Pawła i opowiedziałam mu wszystko. On i jego mama, natychmiast przyjechali. Facet niespodziewanie poprosił mnie o rękę. Oczywiście, że nie odmówiłam. Nie organizowaliśmy imprezy, chcieliśmy sam ślub. Natychmiast zaczęliśmy zbierać papiery, aby adoptować Olę. Jak się okazało, ojciec dziewczynki niedawno zmarł, ona została sierotą i mieszkała z drugą żoną ojca. Kilka miesięcy później, adoptowaliśmy dziewczynkę, a nasza córka była bardzo szczęśliwa, że znalazła kochającą rodzinę. Rok później, Oli urodził się brat, Janek.

Dziewczynka bała się, że wraz z narodzinami własnego dziecka, zmienimy nasze podejście do niej, ale my nadal tak bardzo ją kochaliśmy, że uspokoiła się i zaczęła pomagać przy bracie. Nasza rodzina jest bardzo stabilna i szczęśliwa. Minęło wiele lat, Ola dorosła i wyszła za mąż. Choć teraz mieszka osobno, to wraz ze swoim chłopakiem odwiedza nas regularnie. Dla mnie jest, tak jak wcześniej, małą dziewczynką, w której się zakochałam i wiem, że ona też mnie kocha, mimo że rzadko o tym mówi.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

18 − siedemnaście =

Spotkałam na ulicy dziewczynkę, która miała brudne ubrania i była ciągle głodna. Chciałam jej pomóc…