Siostry namawiały mnie na powrót do Polski tylko po to, aby móc wyszarpać mi spadek z gardła

Siostry namawiały mnie na powrót do Polski tylko po to, aby móc wyszarpać mi spadek z gardła

Moi rodzice mieli pięcioro dzieci, a dokładnie córek. Rodziców na świecie już nie ma, zostały tylko moje siostry, niestety nie wszystkie. Zmarła niedawno na raka moja najstarsza siostra Anita. Ja do tej pory mieszkałam w Danii, ułożyłam tu sobie życie – miałam pracę i żyłam tu z mężem. On zmarł kilka miesięcy temu i nie ukrywam, że czułam się bardzo samotnie.

Moje siostry zaczęły mnie namawiać, abym wróciła do Polski i zamieszkała w mieszkaniu po zmarłej siostrze. Formalnie to mieszkanie należało tylko do mnie, bo siostra przed śmiercią sporządziła testament. Wiedziała, że mąż choruje i chciała żebym miała gdzie wracać, jeśli stanie się najgorsze i mąż niestety opuści ten świat.

„Dziadku, podsłuchałam rozmowę rodziców i mama powiedziała, że oddadzą Cię do domu starców”

Po przyjeździe do Polski krewni przywitali mnie serdecznie, ale potem wszystko się zaczęło. Mimo tego, że mieszkanie należało do mnie, siostry próbowały namówić mnie, abym natychmiast poszła do notariusza i przepisała je na ich dzieci. Powtarzały, że przecież nie jesteśmy już najmłodsze i nigdy nie wiadomo, co się może wydarzyć, a tak będzie bezpiecznie, bo będzie wiadomo, że mieszkanie w razie czego nie trafi do obcej osoby. Poza tym zaczęły mi na każdym kroku wypominać, że to mieszkanie należy się każdej z nich, bo przecież były siostrami Anity tak samo, jak i ja byłam, a skoro one powinny mieć do niego prawo, to także ich dzieci.

Nie mogę już znieść tych przepychanek. Z jednej strony czasami przychodzą, są miłe, wręcz mi się przymilają, aby zrobiła tak, jak one chcą. Innym razem są niemiłe, wypominają mi to mieszkanie tak, jakbym co najmniej wyłudziła je od Anity i ogólnie zrobiła to wszystko specjalnie. Bardzo mi się nie podoba ich podejście i szczerze mówiąc owszem, mogę przepisać to mieszkanie na dzieci sióstr, ale jeszcze nie teraz. Czuję się dobrze nie przewiduję odchodzić z tego świata w najbliższych czasie, a tak naprawdę nie znam siostrzeńców i siostrzenic za dobrze i nie wiem, czy nie będą chcieli się mnie pozbyć z mieszkania. W Danii nie mam już do czego wracać – dom nie był moją własnością, tylko go wynajmowałam, porzuciłam dawną pracę. Zresztą zmieniłam swoje życie za namową bliskich bo myślałam, że chcą, abym była na miejscu i ich entuzjazm jest związany z tęsknotą do mnie i możliwością spędzania większej ilości czasu razem, ale myliłam się. Chcą wyszarpać mi to, co po prostu dostałam, a potem pewnie będą miały mnie gdzieś.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzy × 3 =

Siostry namawiały mnie na powrót do Polski tylko po to, aby móc wyszarpać mi spadek z gardła