Oto przeredagowana i dostosowana kulturowo wersja opowieści:
W domu przecież siedzisz, nic nie robisz…
– Mamo, chodźmy pobawić się autkami, obiecałaś… – po raz kolejny wyciągnął pięcioletni Kacper, zaglądając do kuchni.
Kinga spojrzała najpierw na syna, potem przeniosła wzrok na stertę brudnych naczyń i kurczaka, który cierpliwie czekał na swoją kolej, leżąc na desce do krojenia. Znów spojrzała na synka. Chłopiec również wpatrywał się w nią wyczekująco, domagając się odpowiedzi na swoją prośbę.
– Kacperku, jeszcze troszkę poczekaj, mama zaraz przyjdzie, dobrze? – wyszeptała te słowa cicho, może dlatego, że sam- Kacperku, jeszcze troszkę poczekaj, mama zaraz przyjdzie, dobrze? – wyszeptała te słowa cicho, może dlatego, że sama nie do końca wierzyła, że to upragnione „zaraz” kiedykolwiek nadejdzie.



