To moja wina, że mój mąż przestał się mną interesować i nie traktuje mnie już jak żonę, mimo że formalnie wciąż jesteśmy razem. Zdałam sobie sprawę, że zasadzie nikt mnie nie potrzebuje.
Wszystko zaczęło się po śmierci mojego ojca, od której minęło prawie 12 lat. Wtedy zawalił się mój świat. Nie chciałam żyć, jeść i spać. W tym momencie wszystkie moje marzenia legły w gruzach. Dopiero po pół roku doszłam do siebie. Stałam się niegrzeczna, bezduszna i trochę zaczęłam wariować. Piłam, paliłam, a nawet brałam narkotyki i zadawałam się z niezbyt dobrym towarzystwem. Moi ówcześni znajomi byli ode mnie znacznie starsi, kiedy ja miałam 16 lat, oni byli już nierzadko grubo po 30. Mój pierwszy chłopak też miał 28 lat, więc to naprawdę ogromna różnica wieku dla nastolatki.
Starałam się zwrócić na siebie uwagę, której mi brakowało. Potem poznałam Alka, starszego ode mnie o 7 lat. Bardzo lubiłam spędzać z nim czas, mogłam porozmawiać z nim o wszystkim, albo po prostu posiedzieć w ciszy. Jego dotyk wywoływał dreszcze na moim ciele. Wyszłam za niego za mąż i żyliśmy mniej więcej normalnie przez 4 lata, a potem wszystko się zmieniło.
„Dziadku, podsłuchałam rozmowę rodziców i mama powiedziała, że oddadzą Cię do domu starców”
Alek przestał zwracać na mnie uwagę, nie spędzał ze mną czasu, o intymności to już w ogóle mogłam zapomnieć. Tak się złożyło, że zdradziłam go z ojcem chrzestnym naszego dziecka i to więcej niż raz. Dowiedział się o tym i niby mi wybaczył. Potem urodziła nam się córka. Nasz synek miał wówczas 4,5 roku. Byliśmy szczęśliwi, wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku. To były tylko pozory. Widziałam, że on już mnie nie chce i jest ze mną tylko dla dobra dzieci, które kocha do szaleństwa, i które są dla niego wszystkim.
Z biegiem czasu doprowadzało mnie to do coraz większej wściekłości i zaczęłam mieć problemy, które sama sobie tworzyłam, żeby tylko zwrócić na siebie jego uwagę. To wszystko i tak go nie obchodziło. Teraz jesteśmy razem już 10 lat, urodził się nam kolejny syn, który niedługo skończy rok. Rozumiem, że zrobiłam źle, że swoimi kłamstwami starałam się zwrócić na siebie jego uwagę i szukałam przygód, ale już tego nie zmienię. Ostatnio powiedział mi wprost, że dla niego nie jestem już jego żoną i żyje ze mną tylko ze względu na dzieci, dorosną, a potem odejdzie. Zostałam więc z niczym.



