Rozpoczęłam sprzątanie mieszkania z pomocą dziećmi, kiedy niespodziewanie zawitała do mnie teściowa. Chciała zabrać córkę na spacer, ale jej odmówiłam, więc teraz jest na mnie śmiertelnie obrażona

Rozpoczęłam sprzątanie mieszkania z pomocą dziećmi, kiedy niespodziewanie zawitała do mnie teściowa. Chciała zabrać córkę na spacer, ale jej odmówiłam, więc teraz jest na mnie śmiertelnie obrażona

Jestem zamężna po raz drugi. Mam cudownego synka jeszcze z pierwszego małżeństwa, która obecnie chodzi do szkoły podstawowej oraz córeczkę z obecnego małżeństwa. Jestem teraz w trakcie trzeciej ciąży, a poród ma mieć miejsce za 1,5 miesiąca. Zamiast siedzieć rozpoczęłam generalne sprzątanie mieszkania. Dzieci też w to zaangażowałam, aby potrafiły sobie poradzić w przyszłości, jednak daję im jakieś proste zadania, żeby się nie zniechęciły. Tym razem też tak było. W związku z natłokiem pracy i w nagrodę dla moich pociech, zamiast gotować, zamówiłam dwie duże pizze.

Mąż tego dnia miał i tak zostać dłużej w pracy i zjeść na mieście, więc uznałam, że nic się nie stanie, jak zjemy coś mniej zdrowego. Jakoś po 17:00 zadzwonił i powiedział, że teściowa chciałaby do nas wpaść i zabrać córkę na spacer. Powiedziałam mu więc zgodnie z prawdą, że mamy sporo rzeczy do roboty i byłoby lepiej, gdyby przyszła kolejnego dnia. Dzieci były zmęczone całym dniem sprzątania i bardzo głodne, a pizza jeszcze nie przyjechała. Poza tym bardzo denerwowało mnie to, że teściowa wpatrzona jest tylko w swoją wnuczkę, a wnuka ma gdzieś. Na spacery zawsze zabierała córkę, a synowi oczywiście było bardzo przykro, kiedy babcia o nim zapominała.

Gdy Pola przyjechała do matki, ta wręczyła jej bardzo drogi prezent. Tydzień później Pola dostała telefon ze szpitala

Jednak teściowa nie dała za wygraną i przyjechała. Powiedziała też, że zaczeka, aż córka zje pizzę, ale nie omieszkała mnie przy tym skrytykować. Uznała, że męczę dzieci sprzątaniem, podczas gdy powinny się bawić, a mężowi wciskam jakieś świństwo do jedzenia, zamiast zrobić normalny obiad.

Córka naprawdę nie miała nigdzie wychodzić, więc powiedziałam:

– Nie spodziewaliśmy się żadnych gości, więc proszę mamo, idź już sobie. Następnym razem po prostu nas uprzedź i wszystko będzie dobrze.

Oczywiście cała sprawa skończyła się wielką awanturą, a potem nawet bardzo długo się do nas nie odzywała obrażona. Teraz nawet mąż obarcza mnie winą, że zniszczyłam jego dobre relacje z matką i przez to dzieci też ucierpią na braku kontaktu z babcią.

Ale powiedzcie mi, czy nie miałam racji? Nie pozwolę nikomu wtrącać się nikomu w moje życie, jak i w życie mojej rodziny. Jeśli dzieci czegoś nie chcą, to nie można ich do tego zmuszać.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

2 × 4 =

Rozpoczęłam sprzątanie mieszkania z pomocą dziećmi, kiedy niespodziewanie zawitała do mnie teściowa. Chciała zabrać córkę na spacer, ale jej odmówiłam, więc teraz jest na mnie śmiertelnie obrażona