Poznałam się z przyjaviółką Wiktorią pierwszego września, a Artura poznałyśmy już w roku szkolnym, ale podejrzewam, że zakochał się w Wiktorii pierwszego dnia, kiedy ją zobaczył. W Nowy Rok, nawet wyznał jej miłość. Ona mu wtedy odmówiła:
– Widzisz, ja teraz studiuje na pierwszym roku, nie mogę wejść w związek, musze myśleć o nauce. Artur nie popadł wtedy w rozpacz, był zakochany, czekał wiernie, a pod koniec drugiego semestru powtórzył próbę.
– Artur, zostańmy tylko przyjaciółmi. – To wszystko co powiedziała dziewczyna.
Po rozmowie z nią, dowiedziałam się, że lubi umięśnionych i bogatych facetów. Oczywiście, słuchałam jej, ale pozostałam przy mojej opinii, że Artur jest dobrym, wesołym facetem. Może nie jest bogaty, ale uroczy. Nagle Wiktoria powiedziała…
– Spotkaj się z nim sama. Chcę, żeby mój facet, inwestował w ulepszenie mojego ciała, więc musi mieć pieniądze.
Wkrótce Wiktoria wyszła za mąż za takiego mężczyznę, nawet zaprosiła nas na wesele, ale nie mogłam przyjść, martwiłam się o jej przyszłość, a Artur też nie poszedł, zastanawiał się dlaczego mu to zrobiła. W tym dniu, nie chciał patrzeć, jak jego ukochana jest szczęśliwa z innym, przyszedł do mnie, wypłakać się z żalu.
Kiedy Wiktoria opuściła naszą szkołę, Artur i ja zaczęliśmy spędzać więcej czasu razem. Moja babcia była wtedy chora, więc moja mama pojechała się nią zająć. A ja i Artur, zawsze byliśmy w kontakcie.
– Agnieszka, nie uwierzysz, ale tęskię za Tobą. – Powiedział chłopak przez telefon. – Nie mogę żyć bez Ciebie.
Rok później byliśmy już małżeństwem. Nasze szczęście przerwała Wiktoria, która w przeciągu trzech lat urodziła dzieci i co najgorsze dla mnie, jej mąż się z nią rozwiódł, po czym Artur postanowił jej pomóc. Wkrótce wraca do rodzinnego miasta na dobre. Poprosiła o zamieszkanie u nas, dopóki nie kupi sobie własnego mieszkania.

