Przyjaciółka krytykuje mnie, że biorę rozwód. Ma tylko jeden powód

Wierząca przyjaciółka potępia mnie za to, że biorę rozwód

Mam najlepszą przyjaciółkę, z która utrzymywałam kontakt od 15 lat, czyli jeszcze od czasów szkolnych. Ufałyśmy sobie całkowicie i byłyśmy prawie jak siostry. Uważałam ją za bardzo dobrą osobą, do tego miłą i spokojną. Wierzyła od zawsze w Boga, jest praktykującą katoliczką, która regularnie chodzi do kościoła. Poprosiłam ją o bycie matkę chrzestną mojej córki, bo moim zdaniem nie było lepszej kandydatki. Niestety jedna sprawa zepsuła nasze relacje

Około półtora roku temu moja relacja z Olgą zaczęła się psuć. Ostatni raz widziałyśmy się latem ubiegłego roku, czyli wtedy, kiedy podjęłam z mężem decyzję o rozwodzie. Przyjechała do nas w odwiedziny na działkę. Odwiedziła nas jednak z doskoku, spieszyła się. Na koniec postanowiłam z nią jednak szczerze porozmawiać i zapytałam ją, co się dzieje. Bałam się, że może ją w jakiś sposób uraziłam, albo po prostu przestała być zainteresowana znajomością ze mną, więc wolałam szczerość zamiast uników.

Odpowiedziała, że ​​wszystko jest w porządku i nie mam się czym martwić, a ona po prostu nie ma zbyt dużo czasu. Ja jednak wiedziałam, że to kłamstwo, a ona ma bardzo dużo wolnego czasu, bo nie ma rodziny i pracuje tylko 3 dni w tygodniu na pół etatu.

Dla mojej mamy niepotrzebne i stare rzeczy są cenniejsze niż jej własna córka

Po tej rozmowie sama do niej przez chwilę nie pisałam i nie dzwoniłam, a z jej strony też nie widziałam żadnej inicjatywy w komunikacji.

Zimą moja mama na nią wpadła na mieście, ale ona udawała, że ​​jej nie zna. Mama natomiast przywitała ją sama. Wiosną nasza córka, jej chrześniaczka, miała urodziny. Nawet nie złożyła dziecku życzeń. Uznałam, że zerwała ze mną przyjaźń i po prostu o mnie zapomniała.

Tak zakończyła się nasza przyjaźń. Nie jestem na nią zła, ale jestem po prostu zaskoczona, jak łatwo jest komuś, komu ufasz od lat, po prostu Cię zostawić i zapomnieć o Tobie. Być może wynika to z faktu, że rozwodzimy się z mężem, a ja samotnie wychowuję dziecko. Najwyraźniej z punktu widzenia osoby wierzącej wstydem jest przyjaźnić się z kimś takim jak ja.

Nigdy bym tego nikomu nie zrobiła, nawet gdybym była wierząca.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwadzieścia − 18 =

Przyjaciółka krytykuje mnie, że biorę rozwód. Ma tylko jeden powód