Przy mojej mamie, nigdy nie miałam swobodnego dzieciństwa. Tato na wszystko mi pozwalał

Pewnego dnia tata i ja zostaliśmy sami. Mama na dwa tygodnie pojechała do babci i wreszcie była wolność.

Nie trzeba było zmywać naczyń, nie musiałam zmieniać ubrań po przyjściu do domu i nie było żadnego zaplatania włosów każdego ranka.

Mogłam Dotykać uliczne koty i psy bez krzyków, oglądać telewizję do drugiej w nocy i jeść słodycze.

Ta luźna sytuacja trwała tydzień, a potem skończyły się pieniądze, trzy dni do ojca wypłaty. Poszliśmy więc z tatą zwrócić butelki.

W kiosku, w którym zbierali butelki, nie dali nam żadnych pieniędzy, ale mogliśmy wykorzystać kwit na zakup niektórych towarów. Tata machnął wspaniałomyślnie ręką.

Wiedziałem już jak liczyć pieniądze. Powiedziałam do ojca:

– Kupmy piwo i lemoniadę!

– Tak bardzo chce Ci się pić? – Tata się roześmiał.

– Nie! Tylko jak znowu zabraknie nam pieniędzy, to będziemy mieli butelki do oddania.

Ojciec zaciągnął mnie do domu, zostawił samą i wrócił dwie godziny później, obładowany torbami ze smakołykami, importowanymi chipsami, waflami czekoladowymi, cukierkami, lodami i jakimiś innymi rzeczami.

Miałam ochotę na wiele rzeczy, mama nie pozwoliłaby mi zjeść dużo słodkiego. Mój ojciec natomiast dałby mi wszystko, co tylko bym chciała. Powiedział do mnie:

– Córeczko, dopóki ja żyję, nigdy nie będziesz niczego potrzebowała.

Zanim mama spotkała się z nami na peronie, wspólnie z tatą pucowałyśmy dom i zaplatałyśmy pierwszy od pół miesiąca warkocz.

Moja inteligentna matka od razu poznała, że nie było w domu tak, jak powinno, a mój warkocz nie jest tak dokładnie zrobiony, jak przez nią.

Potem wróciliśmy do starego życia, jak dawniej. Kaszka na śniadanie, lemoniada tylko w nagrodę, Przygody Tolka Banana i Trzej Muszkieterowie.

Od dziecka mam ten lęk przed surową mamą, do tej pory wszystko musi być zrobione z wielką dokładnością.

Już sama zaplatam sobie warkocze, ale nie umiem tak dokładnie. Właściwie nie muszę tego robić, jestem dorosła, ale mam taki nawyk.

Nie jestem tak poważna, jak marzyła mama. Nadal lubię sobie poszaleć, tak jak pozwalał mi na to tata, ale to nie jest najważniejsze w życiu, teraz to rozumiem.

W życiu ważne jest jeszcze coś innego. Żyję teraz swoim życiem, nic nie potrzebuję, a za dwa tygodnie urodzę córkę. Myślę że nie będę tak wymagająca, jak moja mama. Chce dać mojemu dziecku normalne dzieciństwo.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

3 + trzy =

Przy mojej mamie, nigdy nie miałam swobodnego dzieciństwa. Tato na wszystko mi pozwalał