Moje dzieci nie potrafią się ze sobą dogadać, a wszystko to jest spowodowane naszą dobrocią… Jest mi nawet wstyd z powodu naszej rodziny i nie mogę uwierzć w to, że mogli się okazać być tak bardzo zawistni z powodu pieniędzy.
Nie wiem już co robić i bardzo mi przykro. Mieszkamy z żoną na wsi we własnym domu. Mamy dwoje dzieci, a dokładniej dwie córki. Obie założyły już własne rodziny i mają dzieci. Po tym, jak pierwsza córka wyszła za mąż, zamieszkała z mężem, bo miał już własne mieszkanie. Moja młodsza córka z kolei dużo pracowała, bo chciała zarobić sama z mężem na mieszkanie. W końcu im się udało.
Pomyśleliśmy z mężem, że skoro Agata, nasza młodsza córka ma gdzie mieszkać, bo sama z mężem zarobiła sobie na mieszkanie, to nie potrzebuje już naszego wsparcia, a starsza córka Daria praktycznie nie ma nic. Przecież mieszkanie, w którym żyją należy do jej męża, więc w razie rozwodu zostanie z niczym i z dziećmi wyląduje na bruku.
Nie twierdzę oczywiście, że tak będzie, ale niczego w życiu nie można być pewnym, więc na wszystko trzeba być gotowym. Dlatego wraz z żoną postanowiliśmy dać Darii prezent, który sprawi, że będzie czuła się bezpiecznie i będzie niezależna od męża. Chcieliśmy jednak zapytać Agaty, czy jeśli to zrobimy, to nie będzie miała nic przeciwko temu, ale ona powiedziała, że jej to nie przeszkadza.
Mężczyźnie łzy napłynęły do oczu, a mnie było niezwykle go żal i nie wiem, dlaczego w naszym kraju starsze osoby wciąż są tak nieszanowane i nie dba się o nie jak należy
Powiedziała jednak o tym zięciowi, a jemu to bardzo się nie spodobało i zaczął mącić w naszej rodzinie. Był bardzo obrażony zarówno na nas, jak i na Agatę. Zadzwonił do mnie i powiedział, że to niesprawiedliwe, że oddaliśmy drugiej córce wszystko. Dodał też, że przekreśliłem tym samym Darię.
– Nikogo nie skreśliłem – mówię – Agata sama się na wszystko zgodziła.
Zięć nie przebierał w słowach:
– Co miała zrobić, skoro postawiliście ją już przed faktem dokonanym?
Teraz już do mnie nie przychodzą i nawet nie dzwonią.
W niedzielę zaprosiliśmy ich ponownie do nas, ale zięć odpowiedział:
– Masz swoją Darię, to ją zapraszaj, a nas zostaw w spokoju.
Co mam teraz zrobić? Przecież jako rodzic chciałem dla dziecka tego, co najlepsze. Ciekawe, co on by zrobił na moim miejscu…
