Rok temu, wyszłam za mąż. Po ślubie wprowadziliśmy się do naszego nowego mieszkania. Mąż powiedział mi, że mieszkanie kupił przed ślubem. Muszę przyznać, że od samego początku mieliśmy z teściową dobre relacje, dobrze się dogadywaliśmy, ale potem wszystko się zmieniło. Stało się to po moich urodzinach. Nie chciałam świętować swoich trzydziestych urodzin. Chciałam po prostu posiedzieć z mężem. Postanowiłam, że kupię tylko tort, wino i to wszystko – tylko ja i mój mąż. Moi rodzice postanowili zrobić mi niespodziankę i przyszli bez zapowiedzi. Moja mama pracuje w systemie zmianowym, a ojciec często wyjeżdża w delegacje. Odłożyli to, co robili, żeby przyjść i mi złożyć życzenia.
Posiedzieliśmy z nimi chwilę, wypiliśmy kawę, dali mi prezenty i wrócili do swojego domu. Tego ranka, przywitała mnie też moja teściowa i zapytała, czy idziemy świętować. Odpowiedziałam jej, że nie. Następnego dnia, mój mąż pojechał po pracy do swojej matki i powiedział jej, że moi rodzice byli wczoraj wieczorem. Teściowa zadzwoniła do mnie i zrobiła scenę. Nazwała mnie kłamcą, niewdzięcznikiem i powiedziała, że mnie nienawidzi. Próbowałam wyjaśnić, że rodzice przyszli bez zapowiedzi, ale ona mi nie uwierzyła, ciągle krzyczała, że ją oszukałam. Próbowałam tłumaczyć, że rodziców też nie zaprosiłam, że chcieli mi zrobić niespodziankę, ale ona nie chciała mnie słuchać. Dalej krzyczała i obrażała mnie. Potem powiedziała, że jestem niewdzięczna, bo dała mi mieszkanie, a ja zrobiłam jej coś złego. Powiedziała też, że jutro przyjdzie i mnie wyrzuci i kazała mi się spakować, żeby nie tracić czasu. Wyłączyłam telefon. Okazało się, że ten mężczyzna oszukał mnie mówiąc, że jest właścicielem. Kiedy wrócił do domu, opowiedziałam mu, co się stało, ale nie uwierzył mi i powiedział, że po prostu donoszę na jego matkę. Siedzę więc i czekam na jutro.




