Dorastałam bez matki, wychowywała mnie tylko babcia i ojciec, chociaż ten ze względu na pracę rzadziej bywał poza domem, niż w domu. Babcia zawsze powtarzała, że samotna kobieta z dzieckiem nie jest nikomu potrzebna, więc w przyszłości muszę być ostrożna i rozsądna. Kiedy miałam 21 lat, wyszłam za mąż, ale niestety – nasz związek nie przetrwał i po czterech latach zostałam rozwódką, w dodatku z dzieckiem w rękach. Najgorsze wizje mojej babci się spełniły i zostałam samotną matką. Uznałam, że dobrze, mogę być sama, nie potrzebuję faceta, ale nie zamierzałam się poddać i osiągnąć jeszcze wiele w życiu. Dzięki pomocy taty, który zmienił pracę, dzięki czemu mógł zajmować się dzieckiem, kiedy tego potrzebowałam, udało mi się skończyć studia, znaleźć dobrze płatną pracę i powoli wspinać się po szczeblach kariery.
Od tego czasu minęło osiem lat i odniosłam pewne sukcesy. Mam własne mieszkanie i samochód. Pracuję na wysokim stanowisku i owszem, to dość ciężka i stresująca praca, ale chociaż z dobrą wypłatą. W zeszłym roku poznałam pewnego faceta. Po sześciu miesiącach zdecydowaliśmy się na ślub. Tata cieszył się, że udaje mi się ułożyć sobie także życie prywatne i bardzo lubił zięcia. Jego relacje z moim synkiem były normalne, prawie przyjazne. Wspólne życie z nim nie było jednak takie kolorowe, ale miałam nadzieję, że się dotrzemy. Czasami musiałam nawet ustąpić, aby nie doprowadzić do kłótni. Kiedyś jednak stwierdził:
– Może i mnie nie krytykujesz mnie, ale uważam, że to za mało. Powinnaś mi regularnie dziękować za to, że Cię zechciałem z dzieciakiem. Rozejrzyj się dobrze – myślisz, że dużo facetów chce kobietę z przylepą?
– No dobrze, możemy rozwiązać tę kwestię i to bardzo szybko. Mieszkanie, w którym mieszkasz, jest moje. Samochód, którym jeździsz, jest mój. Nie wniosłeś do mojego życia nic, nie pomogłeś w niczym. Więc kto komu tutaj powinien bardziej dziękować, co?
– Robisz ze mnie biedaka?! – wkurzył się, a potem ubrał kurtkę i pobiegł do mamusi, żeby się poskarżyć.
Teściowa zadzwoniła do mojego ojca, aby mu na mnie ponarzekać, a potem do mnie zadzwonił i zaskoczył mnie, bo sam zaczął lamentować:
– Jak mogłaś coś takiego powiedzieć facetowi…?
– Mogę i jak trzeba będzie, to powtórzę to jeszcze raz. Zrozum, że poradzę sobie z mężczyzną czy bez niego, a na pewno nie dam siebie obrazić. Jeśli w ciągu tygodnia mnie nie przeprosi, to składam wniosek o rozwód i tyle!




