Pracuję w bardzo drogiej restauracji. Pewnego dnia poszłam do luksusowego salonu zrobić fryzurę. Tam spotkałam kobietę, która często odwiedza restaurację, w której pracuję.
– Cześć, cieszę się, że Cię widzę. Jesteś kelnerką z restauracji za rogiem, prawda? Jak się masz? Myślę, że ludzi na Twoim poziomie nie stać na taki salon.
Byłam zszokowana tym stwierdzeniem, przecież mam prawo do własnych oszczędności. Nagle zwróciła się do mojego fryzjera:
– Czy wiesz, że ta dziewczyna jest kelnerką? Czy na pewno ma wystarczająco dużo pieniędzy, żeby zapłacić? Może najpierw sprawdzisz, kim ona jest?
– Proszę pani, ta dziewczyna przyjeżdża tu od dwóch lat. Jest niezawodnym klientem.
– Co za strata czasu! Takie biedne dziewczyny nie powinny wydawać pieniędzy na takie rzeczy. Nie masz gdzie ich wydać?
Po tym zdaniu wszyscy ludzie w salonie zamilkli i popatrzyli na naszą trójkę.
– Przepraszam panią. Pracuję w restauracji tylko dlatego, że chcę produktywnie spędzać czas. Jestem studentką prestiżowej uczelni i studiuję inżynierię biomedyczną. A jeśli jest Pani tak ciekawa, mam dość pieniędzy. Nawet jeśli jestem kelnerką, czy nie sądzi Pani, że ludzie mają prawo robić ze swoimi pieniędzmi, co chcą? A poza tym, Pani mąż dwa razy w tygodniu przychodzi do naszej restauracji, zamawia kawę i ciągle na Panią narzeka. Bardzo mi przykro, proszę pani!



