Potajemnie odeszłam od męża po tym, co usłyszałam od teściowej i nie zamierzam już do niego wracać

Potajemnie odeszłam od męża po tym, co usłyszałam od teściowej i nie zamierzam już do niego wracać

Mój mąż bardzo mnie kocha, podejrzewam nawet, że teraz czuje się beze mnie bardzo źle. Ale wiem, że czas minie i on zrozumie, że tak będzie lepiej dla nas wszystkich. Nie wyobrażam sobie, jak moglibyśmy dalej żyć razem po tym, co się stało. Zacznę jednak tę historię od początku.

Znamy się od dziecka, chodziliśmy najpierw do tej samej podstawówki, a potem do tego samego liceum. Po maturze zdaliśmy sobie sprawę, że nie chcemy już nigdy się rozstawać, dlatego złożyliśmy papiery na tę samą uczelnię, a nawet na ten sam wydział i tak razem szliśmy przez życie.

W trakcie studiów okazało się, że jestem w ciąży. Wtedy też wspólnie zdecydowaliśmy, że to nie jest czas na dziecko. Wykonałam aborcję, ale niestety, żałuję tego do dzisiaj, ponieważ konsekwencją tamtej decyzji była moja późniejsza bezpłodność. Powiedziałam o wszystkim mężowi, gdy tylko sama już o tym wiedziałam, a on zaczął mnie pocieszać i mówić, że jeśli będziemy chcieli dziecka, to zawsze możemy je zaadoptować.

Czas minął, mamy już 30 lat. Moja teściowa od czasu do czasu przypominała mi, że nadszedł czas, aby zdecydować się na dzieci. O mojej bezpłodności wiedzą wszyscy, nigdy nie trzymaliśmy niczego w tajemnicy, zresztą te kilka lat temu to teściowa najbardziej nalegała, żebym zrobiła aborcję, a teraz wywierała na mnie presję w drugą stronę.

Córką i syn, wyrzucili matkę z domu, ponieważ nie było wsytarczająco dużo miejsca

Teściowa doskonale wie, jak bolały mnie jej uwagi, bo przecież wiedziała, że nie mogę mieć dzieci. Mimo wszystko wciąż to robiła, bo chyba dawało jej to po prostu mnóstwo satysfakcji, a moje cierpienie ją cieszyło. Chciała wnuków i nie obchodziło jej, że ja i mój mąż też chcieliśmy dziecka, ale nie mogliśmy spełnić naszego marzenia.

Któregoś dnia mój mąż był w pracy, a ja zachorowałam, więc zostałam w domu. Tego dnia moja teściowa przyszła do nas bez ostrzeżenia, chociaż to nie należało do rzadkości i robiła to regularnie. Miała komplet kluczy, więc bywała u nas też pod naszą nieobecność. Teściowa nalała sobie herbaty i usiadła obok mnie od razu ostrzegając, że mamy do pogadania. Nie miałam na to zbyt wielkich chęci, bo źle się czułam. Wiedziałam jednak, że jej to nie interesowało i będzie i tak gadać.

Teściowa zaczęła mówić: „Widzisz, długo byłam cierpliwa, ale już mam dość. Albo znajdziecie surogatkę, która urodzi dziecko, bo syn ma być prawdziwym ojcem, a nie ojcem jakiegoś przyszywanego przybłędy”, albo się wynoś z jego życia. Nigdy nie zrozumiesz, dlaczego stawiam takie warunki, bo nigdy nie będziesz prawdziwą matką, ale chociaż spróbuj i podejmij właściwą decyzję”.

Nic jej nie odpowiedziałam, ale jej słowa głęboko zapadły mi w głowie. Teściowa wyszła, ale ja nie mogłam przestać o tym myśleć. Nieznośnie bolesne było dla mnie to, że miała po części rację – nigdy nie byłabym w stanie zostać biologiczną matką, a co za tym idzie, nie byłabym w stanie zrozumieć, co czuła. W końcu podjęłam decyzję, która dojrzewała w mojej głowie od dawna. Jeszcze tego samego dnia spakowałam tylko najpotrzebniejsze rzeczy i wyjechałam. Zostawiłam mężowi notatkę, w której powiedziałam, że nie chcę już rujnować mu życia i wierzę, że znajdzie sobie godną kobietę, która go uszczęśliwi i uczyni ojcem.

Wróciłam do domu rodziców, ale tliła się we mnie jakaś nadzieja. Myślałam, że może mąż przyjedzie, zadzwoni, będzie próbował mnie odzyskać, ale niestety tak się nie stało. Po miesiącu dostałam tylko informację o tym, że złożył już wniosek o rozwód.

W tamtym momencie bardzo cierpiałam, bo mój mąż bardzo mnie kocha i myślę, że na rozwód namówiła go teściowa. Mimo wszystko uważam, że że podjęłam absolutnie słuszną decyzję, a jeśli mój mąż stanął po jej stronie, to znaczy, że nigdy nie byłabym dla niego najważniejsza.

Szczerze życzę mu szczęścia, ale wierzę też, że sama je odnajdę.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

1 + czternaście =

Potajemnie odeszłam od męża po tym, co usłyszałam od teściowej i nie zamierzam już do niego wracać