Po ukończeniu technikum energetycznego jedyną pracą, jaką udało mi się zdobyć, była praca na targu przy sprzedaży nabiału. Miałam szczęście, że poznałam klienta, za którego wyszłam za mąż. Przyprowadził mnie do mieszkania, w którym mieszkał ze swoją matką.

Po ukończeniu technikum energetycznego starałam się o pracę w mojej branży. Niestety nie przyjęli mnie tam, gdzie chciałam dostać pracę: nie miałam doświadczenia, woleli mężczyzn, bo mieli rodziny do wyżywienia, a poza tym kobieta mogła w każdej chwili iść na urlop macierzyński. Musiałam pożegnać się z sektorem energetycznym i podjąć pracę przy sprzedaży produktów mlecznych na targu. Nie była to zbyt dobra praca, ale przynajmniej zarabiałam wystarczająco dużo, aby opłacić czynsz, a mieszkałam w wynajętym mieszkaniu, bo całe życie spędziłam w sierocińcu.

Pewnego dnia przyszła do mnie bardzo bezczelna klientka, spróbowała wszystkich produktów, które miałam na ladzie i nie smakowały jej: kwaśne, potem słone, potem zupełnie bez smaku… Starając się nie okazywać irytacji, uśmiechałam się, bo ceniłam swoją pracę. Wtedy podszedł miły, przystojny mężczyzna i wziął tę panią za rękę:

Matko, przestań straszyć ludzi swoimi prośbami! Jeśli Ci nie smakuje, pójdźmy tam i spróbujmy czegoś innego.

Zastanawiałam się, jak ta dziwna kobieta wychowała tak spokojnego i kulturalnego syna?

Tego dnia wszystko skończyło się dla mnie dobrze, bo ostatecznie to u mnie zrobili duże zakupy.

Tydzień później mężczyzna wrócił do mnie z listą rzeczy do kupienia dla swojej mamy, a kiedy pakowałam zamówienie, zaczęliśmy rozmawiać. Pod koniec rozmowy oparł się o słup jak gospodarz i powiedział:

– Jesteś taka zabawna, może pójdziemy dziś na spacer?

Byłam trochę onieśmielona jego nachalnością, ale mimo to zgodziłam się na jego propozycję. Był to pierwszy mężczyzna, który kiedykolwiek zaprosił mnie na randkę.

Zaczęliśmy się często widywać, chodziliśmy na spacery do parku, do kina, a nawet do opery. Odkrył przede mną nowe oblicze: życzliwego, serdecznego, opiekuńczego człowieka. Był jednak pewien problem – jego matka. Kiedy poprosił mnie o rękę, od razu pomyślałam: jak ona zareaguje na to, że jej syn postanowił związać swoje życie ze mną?

Z tym, że błogosławieństwo jego matki nie było wymagane, więc wzięliśmy cichy ślub w Urzędzie Stanu Cywilnego. Tego samego dnia pojawiłam się u teściowej z małą torbą, bo tam też mieszkał mój mąż.

Stałam się synową, której teściowa nie lubiła od pierwszego wejrzenia. Ale nie tylko ja miałam takie „szczęście” mieszkać z matką mojego męża, bo na wszystkich forach kobiecych jest przecież o tym głośno.

Oczywiście, teściowa miała mnóstwo powodów, by mnie nie lubić: nie jestem zbyt ładna, nie mam wyższego wykształcenia, nie mam własnych manier, a w ogóle to była zdziwiona, jak taki mężczyzna, jak jej syn, mógł się mną zainteresować.

Zarzucała mi, że zachowuję się w jej domu zbyt swobodnie: piję rano kawę z jej filiżanki, przestawiam jej buty na inną półkę, biorę jej czasopismo bez pytania i tak dalej. Ale najbardziej denerwujące było to, że oskarżała mnie o używanie jej kremów i kosmetyków, chociaż ja nigdy nie brałam cudzych rzeczy bez pytania.

– O, wszyscy jesteście złodziejami z tego sierocińca! Mój synek ożenił się z Tobą, jakie Ty dasz mi wnuki…

Jedyne, czego teraz pragnę, to żyć z dala od teściowej. Ponieważ wzbudzam w niej tak gwałtowne emocje, wątpię, czy kiedykolwiek będzie w stanie mnie normalnie zaakceptować, a tym bardziej docenić i szanować. Przygotowuję się więc do poważnej rozmowy z moim mężem i mam nadzieję, że mnie zrozumie.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwanaście + siedem =

Po ukończeniu technikum energetycznego jedyną pracą, jaką udało mi się zdobyć, była praca na targu przy sprzedaży nabiału. Miałam szczęście, że poznałam klienta, za którego wyszłam za mąż. Przyprowadził mnie do mieszkania, w którym mieszkał ze swoją matką.