Patrzę na moje córki i zastanawiam się nad tym, jakimi kiedyś będą matkami

Patrzę na moje córki i zastanawiam się nad tym, jakimi kiedyś będą matkami

Z mężem mamy troje dzieci, a dokładniej dwie córki i jednego syna. Córki mają po 21 i 17 lat, a synek ma niespełna rok. Ostatnia ciąża tak naprawdę była dla nas ogromnym zaskoczeniem i nie planowaliśmy posiadania trzeciego dziecka, ale skoro Bóg nam zesłał to dziecko, to tak miało być.

Mój mąż za to od początku był zachwycony, a kiedy dowiedział się, że urodzi się syn, już w ogóle unosił się nad ziemią, bo zawsze o tym marzył. Tylko córki nie były zbyt zadowolone z tego powodu. Mnie małe dziecko z kolei dało wręcz drugą młodość. Razem z mężem jak za młodości byliśmy uśmiechnięci i niesamowicie cieszyliśmy się z tego, że już niebawem ponownie zostaniemy rodzicami.

Postanowiliśmy zorganizować przyjęcie dla babci, więc zebraliśmy się wszyscy i pojechaliśmy na wieś. Jednak moja teściowa, miała inne plany.

Wraz z ta nową sytruacją pojawiły się jednak nowe problemy, a nie tylko radości. Pierwszą trudnością, jaką napotkaliśmy, było nasze dwupokojowe mieszkanie, w którym nie było wystarczająco dużo miejsca dla wszystkich. Z mężem i synem spaliśmy w jednym pokoju, a córki w drugim. Zamiast chęci pomocy i wsparcia nas w tej sytuacji, z ich strony słyszeliśmy tylko wyrzuty i niezadowolenie. Najstarsza córka studiuje i mówi, że przez płacz brata nie może się uczyć, a młodsza też zarzuciła, że jeśli przez brak spokoju w domu nie zda do następnej klasy, to będzie to tylko i wyłącznie moja wina. Obie twierdzą, że nie da się wytrzymać w domu, bo brat płacze całymi dniami i nocami.

Rozumiem, że jest nam wszystkim ciasno i są pewne niedogodności, ale czy to powód do kłótni i takiego oskarżania małego dziecka? Kiedy proszę córki o opiekę nad Nikodemem obie odpowiadają, że nie zamierzają zostać dla brata darmowymi niańkami i skoro zdecydowałam się go urodzić, to tylko ja powinnam się nimi zajmować. Słucham ich i zadaję sobie pytanie – gdzie jest ich instynkt macierzyński? Czy w ogóle go nie mają? Być może wkrótce same zostaną mamami, ale wobec dzieci są zimne jak lód. W tych chwilach, kiedy są dla mnie niegrzeczne i tak odnoszą się do brata wydaje mi się, że wyrosły na prawdziwe potwory. A to były takie miłe dziewczyny!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziesięć − siedem =

Patrzę na moje córki i zastanawiam się nad tym, jakimi kiedyś będą matkami