Natalia ma 70 lat. Całe swoje życie poświęciła wychowaniu dzieci. Przychodzi starość i chciałby odpocząć, ale musi zająć się wnukami…
Kobieta urodziła dwie córki – Olgę i Sylwię. Wychowanie spadło całkowicie na jej barki, mąż nie brał w nim większego udziału. Ciągle powtarzał, że dziewczynki powinny być wychowywane przez kobietę, bo inaczej mogą wyrosnąć na damy. Dzieci dorastały, zakładały własne rodziny i miały swoje dzieci. Sylwia miała dziewczynkę o imieniu Tosia, a Olga – Maksa i Kasię.
Olga miała dobrą pracę, pracowała w banku. Musiała ciężko pracować, ale było warto, płaca była dobra i regularna. Często wyjeżdżała za granicę w czasie wakacji, niczego sobie nie odmawiała. Wcześniej, kiedy nie było dzieci, bardzo często podróżowała, a wraz z narodzinami Kasi i Maksa praktycznie zapomniała o wakacjach. Było dużo do zrobienia, a wychowanie stało się kosztowne, wszystkie pieniądze wydawała na dzieci.
Sylwia pracowała jako sprzedawca, jej mąż wykonywał dorywcze prace, potem na dłużej zatrudnił się jako taksówkarz. Ich dochody nie były duże, ale wystarczały na spłatę kredytu hipotecznego. Zdarzało się, że Sylwia była szczerze zazdrosna o siostrę. Często mówiła, że Olga miała więcej szczęścia w życiu, znalazła męża z mieszkaniem, które dostał od babci.
Jedyne, co łączyło siostry, to fakt, że w razie potrzeby wysyłały swoje dzieci do matki. A starsza kobieta nie miała innego wyjścia, jak zająć się wnukami. Nie rozumiała, czy dzieci oszczędzały na opiekunkach, czy po prostu nie chciały się nimi zajmować. Dzieci zignorowały również fakt, że matka może nie sprostać swoim wnukom. Dziadek był ciągle chory, nie wychodził z domu, żył tylko na lekach, wymagał stałej opieki, zresztą ostatnio nawet przestał chodzić. W wolnym czasie Natalia robiła zakupy spożywcze, sprzątała dom, gotowała.
Tosia miała dziewięć lat, podczas wakacji mieszkała u babci. Nie dało się z nią wytrzymać, ciągle biegała po mieszkaniu, nikogo nie słuchając. Raz nawet stłukła ulubiony wazon Natalii, który mąż podarował jej na rocznicę ślubu. Sylwia, słysząc skargi na swoją córkę, zaczęła zawstydzać matkę. Powiedziała, że Tosia to jeszcze dziecko, a to jest tylko stary wazon. Matka była zła na córkę, ale nic jej nie mówiła, tłumaczyła sobie, że to rzeczywiście dziecko, ale nie jej – siedzi z wnukami za darmo i słucha wyrzutów od własnych dzieci.
Olga też nie zachowuje się lepiej. Kiedyś przyprowadziła ze sobą dzieci i powiedziała: „Mamo, one nie będą Ci przeszkadzać”. Po pracy jesteśmy bardzo zmęczeni, nie mamy już na nic energii. Niech zostaną z Wami, a na koniec roku je zabierzemy. Będziemy ich odwiedzać w weekendy i dawać im pieniądze na jedzenie”.
Tak więc Kasia i Maks przez ponad pół roku mieszkali u babci. Córka dała jej przez cały ten czas tylko 5 tys. złotych, mówiąc, że to wystarczy na zakupy spożywcze. Córka nie pomyślała, że emerytura matki wynosi 1600 zł, a jej ojca 1500 zł. Za te pieniądze płacą rachunki, kupują drogie leki, a reszta ledwo wystarcza im na zakupy spożywcze. Natalia drapie się po głowie – pieniędzy nie starcza na nic, wydatki wzrosły, córka jest na wakacjach, zapomniała o swoich dzieciach. Pieniądze, które dała tylko raz, nie wystarczą na pół roku. Starsi ludzie rozpieszczają swoje wnuki, wyjęli nawet swoje oszczędności, ale wnuki nie są dla nich użyteczne. Maks bałagani w całym domu, a Kasia jest notorycznie niegrzeczna.
Natalia oddała wnuki córce, myśląc, że Olga wszystko zrozumie. Emerytka nie jest młodą matką i nie ma już siły. Ale to było złudzenie. W ciągu miesiąca otrzymała telefon od Olgi. Ona i jej mąż postanowili pojechać do domu na wsi, a dzieci im w tym przeszkadzały. Później zadzwoniła Sylwia i powiedziała, że po raz pierwszy jedzie z mężem do Turcji, mają już bilety i chcą, żeby Tosia przyjechała i została u niej na miesiąc.
Natalia poprosiła swoje córki, aby przyjechały na weekend i porozmawiały z matką. Jak tylko Olga i Sylwia przyjechały, matka od razu zaczęła mówić: „Patrzcie, moje kochane, jak ja żyję. Wasz ojciec nie może chodzić, ciągle leży, wymaga stałej opieki. Nogi już mnie bolą, czasami nie mogę nawet iść do sklepu spożywczego. Jesteście bezużyteczne. Przyprowadzacie tu swoje dzieci, ale nie dajecie im żadnych pieniędzy. Wy zarabiacie dużo, a moja emerytura jest niewielka, nie starcza mi nawet na siebie. Ty, Olga, przyprowadziłaś swoje dzieci i zapomniałaś o nich. Nie wiesz jak my tu żyliśmy, oszczędzaliśmy na wszystkim. Nie prosiłam Cię o pieniądze, myślałam ze sama nam je dasz. Nie przypominaj mi o tych 5 tysiącach. Spróbuj za te pieniądze wyżywić swoje dzieci przez pół roku, a zrozumiesz. Wybaczcie mi, ale tym razem nie przyjmę wnuków.
Przez długi czas matka wstydziła się swoich córek. A te po czasie zrozumiały, że nie powinny tego robić swoim rodzicom. Nie zostawiły dzieci i zabrały je ze sobą na wakacje. Wnuki odwiedzają babcię, ale nie na długo. Córki zaczęły pomagać pieniędzmi. Kupują lekarstwa dla ojca i zabierają matkę po zakupy spożywcze. To właśnie oznacza przywrócić dzieci do porządku.



