– Marty praktycznie nie ma w domu, bo ciągle pracuje, ale kiedy już się pojawia, to ze wszystkiego mnie rozlicza. Muszę jej pokazywać wszystkie wydatki z danego tygodnia. Żona co tydzień daje mi 1200 złotych i mam tą kwotą gospodarować tak, żeby na wszystko mi wystarczyło, szczególnie na jedzenie. Codziennie ma być jakiś inny obiad, najlepiej dwudaniowy dla całej rodziny. Na śniadanie ma być świeże pieczywo, szynka i pomidory – opowiada Jarek.
– Moim największym błędem jest to, że się zgodziłem, żeby zostać „nikim” – mówi gorzko Jarek – Miałem plany, pasję, tuż po ślubie nawet zaproponowano mi zlecenie we Włoszech, gdzie miałem wykonać kilka rzeźb marmurowych za naprawdę dobre pieniądze, ale żona uznała, że jej praca jest bardziej przyszłościowa, a to po prostu mi się „udało”, a potem nie będę miał już więcej pracy, więc lepiej od razu dokonać podziału obowiązków. Miałem zająć się domem, a potem dziećmi, a ona pracować. Żałuję, że na to się zgodziłem, bo teraz jestem zależny od żony. Nasi synowie są już nastolatkami, mają swoje plany, żona ma pracę i swoich znajomych, a ja nie wiem, jak wrócić na rynek zawodowy w swojej branży. Boję się, że to już za późno.
Szczerze mówiąc, to przy żonie wyglądam blado, jak jakiś robotnik. Ona zadbana, ubrana w modne ciuchy, a ja zwykle w dresach z sieciówki, bo gdzie niby mam się stroić? Nigdzie praktycznie nie wychodzę, a i też nie mam za co kupować sobie nowych rzeczy. Ona sobie niczego nie odmawia i wydaje na siebie fortunę, a mi daje marne grosze na zakupy, opłaty i rzeczy dla dzieci. Kiedy ma dobry humor, to rzuci mi o 100 zł, ale to rzadko się zdarza. Poza tym za 100 zł w dziesiejszych czasach nie można za wiele rzeczy kupić.
Jest bardzo skąpa i kiedy trzeba coś kupić np. synom, muszę jej udowadniać, że to naprawdę jest konieczne, a najlepiej pokazać dziurę np. w kurtce, żeby miała naoczny dowód.
Czasami myślę, że najlepszym rozwiązaniem byłby rozwód, ale jestem realistką i wiem, że sobie nie poradzę. Wiem na pewno, że facet, który nie ma własnych pieniędzy jest skazany na porażkę. Aktualnie szukam po kryjomu jakiejkolwiek pracy, żeby zacząć odkładać coś na boku i dać sobie szansę na nowe życie.
