Jesteśmy z żoną szczęśliwym małżeństwem i mamy dwoje dzieci.
Z rodzicami też jesteśmy w dobrych stosunkach, lubimy latem podróżować, a rodzice moi oraz mojej żony, mają domki letniskowe na działkach rekreacyjnych, a raczej mieli. Jednak nie jeździliśmy tam często, co najwyżej kilka razy w ciągu lata. Poza tym, nie dało się długo siedzieć w domku, bo był mały i nie było komfortu. Do domku moich rodziców, na lato przyjeżdżał mój brat z rodziną, czyli syn mojej mamy. U rodziców mojej żony, sytuacja jest taka sama.
Pięć lat temu, kupiliśmy też własny domek, a raczej najpierw działkę, a potem wybudowaliśmy domek letniskowy do celów rekreacyjnych. Latem nie jeździmy tam też zbyt często, może dwa razy w miesiącu ze znajomymi, ale w zimie jesteśmy tam często.
Dwa lata temu, brat mojej żony miał problemy finansowe. Teściowie sprzedali działkę, z warunkiem, że jak wszystko się wyrówna, to kupią ją ponownie i dostaną lepszą opcję, taką jak nasza, z możliwością korzystania zimą, ale chyba stwierdzili że nie ma sensu kupować. Nadszedł rok pandemii. Rodzice mojej żony poprosili nas, abyśmy pozwolili im odwiedzać nasz domek, podczas naszych nieobecności lub gdy nie będziemy mieli nic przeciwko. Okazało się, jak mówi przysłowie, że jak dasz palec, to wezmą Ci rękę.
Oczywiście oprócz rodziców mojej żony, zaczął tam przyjeżdżać jej brat i siostra. Wszyscy ze swoimi dziećmi i rodzinami. Pierwszy skandal zdarzył się na wiosnę. Zabroniłem im zrywać grządki w ogrodzie i zakładać szklarnię, ale i tak byliśmy załamani tą sytuacją. Drugie nieporozumienie zdarzyło się, gdy teść kupił moim dzieciom łóżeczka i dał nam pokój we własnym domu. Teraz jeżdżą tam co weekend, a my z żoną już rozumiemy, że działka nie jest nasza.
Postawiliśmy jednak warunek, że w następny weekend jedziemy z naszymi przyjaciółmi i żeby nikogo więcej tam nie było. Jesteśmy więc teraz ich najgorszymi wrogami. Długo też pouczali nas, żebyśmy posprzątali po sobie bałagan.
Szykujemy się na dalszy konflikt. Bardzo mi się to nie podoba, zainwestowałem pieniądze, żeby mieć miejsce do wypoczynku, a nie żeby oddać je komuś innemu. Chcę zmienić zamki i tyle. Moja żona mnie rozumie, ale nie chce kłócić się z rodziną. Jak mogę znaleźć właściwe wyjście z tej sytuacji? Oczywiste jest, że tak dalej być nie może.



