Ojczym przyprowadził swoją córkę i wnuczkę do mieszkania mojej mamy i mojego.

Moja mama wyszła za mąż 11 lat temu. Ojczym miał córkę z pierwszego małżeństwa, miała wtedy 14 lat. Przemysław opuścił swój dom na rzecz tej rodziny, całkowicie zrzekając się praw do mieszkania i zamieszkał z moją matką i ze mną, w mieszkaniu, które odziedziczyliśmy po moim ojcu. Przemysław nie miał kontaktu z córką – ona sama nie chciała widzieć się z ojcem. Zapłacił alimenty i to był koniec jego zaangażowania w życie Krystyny.

Nie mogę powiedzieć, że miałam dobre relacje z tym mężczyzną, ani że przywiązałam się do niego jak do swojego ojca. Nie krzyczał, nie bił mnie, nie próbował wychowywać, zresztą było już trochę za późno, żeby mnie, 16-letnią dziewczynę, wychować.

Mieszkałam z nimi przez trzy lata, potem wyszłam za mąż i urodziłam dziecko. Musiałam wyprowadzić się z domu, bo nie pozwolili mi sprowadzić męża: mama i Przemysław nie chcieli mieszkać pod jednym dachem z obcym człowiekiem.

Relacje mojego męża z moją matką od początku nie były dobre. Przemysław nie dbał o to, kto jest moim partnerem życiowym, więc trzymał się od tego z daleka.

Moja mama pomagała przy wnuku, nie odmawiała opieki nad nim. To znaczy, kiedyś tak. Któregoś dnia zadzwoniłam do niej i poprosiłam, żeby odebrała Tomka z przedszkola, na co usłyszałam, że nie może, bo niańczy wnuczkę Przemysława.

Od razu przypomniałam sobie, że mój ojczym ma córkę. A więc urodziła, stąd wnuczka.

Przełknęłam odmowę, ale nabrałam podejrzeń i poszłam sprawdzić, co się z nimi dzieje, bez zapowiedzi.

Nikogo nie było w domu. W moim pokoju stało łóżeczko, wszędzie wisiały dziecięce ubranka, a koc na moim łóżku był pognieciony. Zadzwoniłam do mamy, żeby dowiedzieć się, co się dzieje.

– Krystyna mieszka z nami. Przemek zasugerował jej to, za moją zgodą. Przechodzi trudny okres w swoim życiu, jest sama w tej sytuacji – mama postanowiła się wytłumaczyć i od razu mnie zaatakowała: Nie nauczyłaś się, że trzeba dzwonić, jeśli idzie się z wizytą?

To jest to: jadę w odwiedziny. Do mojego mieszkania. Nie dość, że mąż mojej matki mieszkał na mojej posesji, podczas gdy ja i mój mąż mieszkaliśmy w wynajmowanych mieszkaniach, to teraz, gdy my spłacamy kredyt hipoteczny, Przemysław wprowadził swoją córkę i wnuczkę na cudzy teren!

Czy to jest normalny układ: ja, z moim własnym kawałkiem nieruchomości, muszę pracować dla banku, a Przemek i Krystyna żyją w dobrych warunkach zupełnie za darmo…
Byłam wściekła. A moja matka dodała paliwa: kiedy wrócili, kazała Krystynie iść do JEJ pokoju i zamknąć się w nim, a mnie zaciągnęła na rozmowę o moim niedopuszczalnym zachowaniu. Byłam w szoku.

– Krystyna tutaj zostanie, tak długo jak będzie potrzebowała…

Zapytałam o mieszkanie, które Przemek zostawił kiedyś swojej dawnej rodzinie.

– To nie Twoja sprawa – uciszyła mnie mama.

Oburzyłam się: to nie moja sprawa, że w MOIM pokoju mieszka jakaś panienka z dzieckiem!

Mama i ja pokłóciłyśmy się dość mocno. Postawiłam ją przed faktem dokonanym, że Krystyna musi się wyprowadzić, bo inaczej zamelduję męża i wprowadzimy się do mieszkania. Moja matka odpowiedziała, że wtedy odda swoją połowę mieszkania Przemkowi i że w moim najlepszym interesie jest, abym się uspokoiła i przyjęła wszystko spokojnie i bez emocji.

W drodze do domu zadzwoniłam do Przemysława. Powiedział, że to nie moja sprawa, kto gdzie mieszka, dodając, że sprowadza do swojego domu kogo chce.

Mąż mówi, żebyśmy dali sobie spokój: mamy gdzie mieszkać, dziecko niedługo pójdzie do szkoły, wszystko będzie dobrze.

Ale naprawdę wkurza mnie to, że moja mama wpuściła obcego człowieka, nie pytając nawet o zgodę, podczas gdy jej własna córka spłaca kredyt hipoteczny.

Moja matka miała sumienie zadzwonić i poprosić o widzenie z moim wnukiem. Ja, w swoim stanie, odmówiłam, proponując, by spędziła czas w towarzystwie wnuczki Przemysława. Nazwała mnie głupią i powiedziała, że będzie oczekiwać przeprosin. To znaczy, jestem jej winna przeprosiny! Za co? Za to, że jest jedyną osobą odpowiedzialną za naszą wspólną własność? Za to, że córka mojego ojczyma mieszka w moim pokoju?

Zaczęłam zastanawiać się nad urwaniem kontaktów z moją poprzednią rodziną, po tym jak dostałam telefon od tej Krystyny. Powiedziała mi, że jest gotowa się wyprowadzić, bo krępuje ją moja obecność w mieszkaniu i nie chce wywoływać konfliktów w naszej rodzinie.

Myślę, że ona kłamie. Skąd mama wpadła na pomysł, żeby przekazać swój udział Przemysławowi? Na to właśnie czeka Krystyna!

Nie wiem, co robić w tej sytuacji. Nie podoba mi się to, co się dzieje. Jestem pewna, że Przemek i jego córka uknuli spisek, aby sprowadzić ją do naszego mieszkania i chcą oszukać moją matkę. Jak zapewnić jej bezpieczeństwo? Jak ją wspierać? Może sprzedać mieszkanie i podzielić się pieniędzmi, żeby mama mogła kupić sobie kawalerkę? Albo bezczelnie przenieść się na moją połowę, aby wypędzić tę Krystynę i umieścić Przemka na jego miejscu?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

7 + 10 =

Ojczym przyprowadził swoją córkę i wnuczkę do mieszkania mojej mamy i mojego.