Mam 22 lata. Trzy lata temu na imprezie poznałem niesamowicie piękną dziewczynę i od tamtej chwili myślałem już tylko o niej. Wydawało mi się, że kiedy z nią będę, to stanę się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Był jednak problem – ona była już mężatką. Wtedy ona miała 23 lata, a ja zaledwie 19 lat. Postanowiłem jednak nie odpuszczać i chodziłem za nią do tej pory, aż po prostu mi uległa i zaczęła się ze mną spotykać.
Niemal natychmiast zamieszkaliśmy ze sobą. Ja już wtedy nieźle zarabiałem, bo miałem fach elektryka w ręku, a ona pracowała jako kelnerka w lokalnej restauracji. Żyliśmy w spokoju i doskonałej harmonii. Ja jednak nagle zacząłem mieć dość tego związku i ciągle rozglądałem się za innymi dziewczynami – w końcu to była dopiero moja druga dziewczyna w życiu, także w łóżku, dlatego wciąż miałem ochotę eksperymentować. Próbowałem zakończyć związek po około roku, ale dzwoniła do mnie, pisała, przychodziła i prosiła o powrót, dlatego jej uległem. Widocznie bardzo zakochała się we mnie.
Po pewnym czasie otworzyłem własny sklep, ona rzuciła pracę i przyszła pracować do mojego sklepu. Bardzo mi pomogła z dokumentami i sprzątaniem. Czasami zachowuję się jak świnia, śmiecę wszędzie, w domu nie zdejmuję butów, a ona wszystko sprząta i robi to pokornie bez żadnego słowa. Dom jest zawsze idealnie czysty.
Rok później sprzedałem sklep, zarobiłem na tym niezłe pieniądze i pojechałem z nią kilka razy do Francji, na Goa i zwiedziliśmy połowę Azji. Ona nie zna kompletnie angielskiego, musiałem wszystko załatwiać sam i to mi też pokazało, że zupełnie nie jest na moim poziomie. Trochę przez to traktuję ją jak głupie dziecko, a nie atrakcyjną kobietę tym bardziej, że wokół mnie jest mnóstwo fajnych dziewczyn. Niby jeszcze coś do niej czuję, ale nie pociąga mnie jak kiedyś. Obiecałem jej, że razem opuścimy Polskę i zaczniemy żyć razem gdzieś za granicą, ale proces przeprowadzki i znalezienia pracy zajmie jeszcze kilka lat, biorąc pod uwagę jej poziom języka angielskiego i brak chęci do nauki.
Ogólnie rzecz biorąc jest całkowicie ode mnie zależna. Kocha mnie bardziej niż własną matkę, pochodzi z biednej rodziny i oczywiście nie ma zbyt wielu umiejętności, przez co trzyma się mnie kurczowo. Wcześniej byłem zbyt zakochany i ślepy na jej wady, a teraz tego żałuję i nie wiem, jak się jej pozbyć. Uczucie wygasa z dnia na dzień i szkoda, że dopiero teraz widzę, jaki błąd popełniłem. Nie wiem, jak z nią zerwać, aby nie doszło do tragedii i załamania z jej strony.



