Niepełnosprawność zabrała mi radosne dzieciństwo. Dzisiaj chciałbym ułożyć sobie życie, ale nie mam śmiałości

Jestem niepełnosprawny i nie wiem jak dalej żyć

Mam 24 lata. Jestem niepełnosprawny słuchowo. Urodziłem się zdrowy i słyszałem wszystko. Aż do 7 roku życia. Wtedy nagle w nocy obudziły mnie silne mdłości i czułem się tak fatalnie, że babcia musiała wzywać do mnie karetkę. Zabrali mnie do szpitala i obudziłem się następnego dnia, już głuchy. Nie mogłem wstać i podnieść rąk, po prostu leżałem. Pielęgniarka próbowała coś mi powiedzieć, ale ja nie słyszałem.

Byłem w szpitalu przez długi czas, uczono mnie chodzić i wykonywać podstawowe czynności, których nie mogłem robić normalnie przez utratę słuchu. Kiedy ogłuchłem, mój ojciec porzucił nas dla innej kobiety. Potem jednak wrócił, bo matka błagała go, aby nas nie porzucał, bo ja powinienem mieć ojca.

Latem, kiedy miałem 9 lat ojciec zabrał ze sobą mnie i dwóch moich kuzynów nad rzekę. Oni byli w podobnym wieku co ja, bo mieli 8 i 9 lat. Nie umiałem sam pływać, a mój ojciec zostawił mnie i pływał z siostrzeńcami, dobrze się przy tym bawiąc. Chciałem przyjść, żeby się uczyć, ale ojciec kazał zostać na brzegu. Długo siedziałem na piasku i patrzyłem, jak bawią się i skaczą. Płakałem, ale tego nie zauważyli. Mamie powiedziałem jednak, że wszystko było w porządku.

Nie mogę zapomnieć, co zrobiła mi moja mama i siostra

Nigdy nikomu nie mówię, kiedy było mi tak naprawdę źle i kiedy. Zawsze byłem sam, ja, ich jedyne dziecko. Ojciec nigdy mnie nie lubił. Po wakacjach, kiedy mama zabrała mnie do domu od babci, nie było ojca. Nie chciała powiedzieć, co się stało, ale potem zdałem sobie sprawę, że już się rozstali.

Rok później, kiedy miałem 11 lat mój ojciec przypomniał sobie o mnie. Spotykaliśmy się czasami, ale nie miałem z nim, o czym rozmawiać, a w zasadzie to pisać na kartkach, bo inaczej nie mogłem się z nikim komunikować. Czasami myślę, że rodzice rozwiedli się przeze mnie, bo jestem niepełnosprawny. Chciałbym, żeby byli szczęśliwi i pewnie tak by było, gdyby mieli zdrowe dziecko.

Matka pracowała sama, było jej bardzo ciężko. Ojciec zostawił mi niezbyt dobre wspomnienia z dzieciństwa i wiele chwil, których nie mogę zapomnieć. Nikt mnie nie nauczył niczego, sam nauczyłem się pływać, jeździć na łyżwach czy obsługiwać sprzęty domowe.

Mam 24 lata, nadal żyję sam. Szukałem pracy 4 miesiące i nie mogłem znaleźć, ale w końcu się udało, pracuję zdalnie. Chciałbym żyć normalnie jak zwykli ludzie, założyć rodzinę, mieć dzieci. Wiem jedno, jeśli będę miał dzieci, to będę je traktował zdecydowanie inaczej niż mój ojciec mnie i nieważne, czy będą zdrowe, czy też nie. Nie wiem tylko, czy ktoś taki jak ja ma szansę na normalne życie?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

14 − 12 =

Niepełnosprawność zabrała mi radosne dzieciństwo. Dzisiaj chciałbym ułożyć sobie życie, ale nie mam śmiałości