Mam 28 lat i wychowuję ośmioletniego syna. O ile z materialnego punktu widzenia mniej więcej sobie radzę, to z wychowaniem dziecka już mi tak nie wychodzi. Nie mam wrodzonej umiejętności rozmawiania z dziećmi i to przysparza mi dosyć duży problem.
Syn ma bardzo rozwinięte cechy przywódcze, absolutnie nie toleruje krytyki pod swoim adresem i uważa się za lepszego od innych. Jest dobry w nauce, zdyscyplinowany, ale problem polega na tym, że często kłóci się z rówieśnikami. Traktuje relacje z ludźmi bardzo poważnie, a jeśli ktoś na niego krzyczy lub się po prostu z nim nie zgadza to natychmiast przestaje się z tą osobą komunikować, a co więcej – zaczyna zwracać wszystkich przeciwko temu komuś.
Przyjaciółka krytykuje mnie, że biorę rozwód. Ma tylko jeden powód
Przyjaźnił się z Danielkiem, chłopcem z sąsiedztwa i początkowo były między nimi jakieś konflikty, ale potem stali się bliskimi przyjaciółmi. Niedawno znowu się kłócili, a syn powiedział, że już z nim nie będzie się nigdy więcej bawił. Potem zwrócił przeciwko niemu innych kolegów, w wyniku czego i oni przestali się z nim przyjaźnić. Później, kiedy zaczęła się szkoła, mój syn nie miał czasu na spotykanie się z tamtymi kolegami, a oni nie marnowali czasu i na nowo zaprzyjaźnili się z Danielkiem. Teraz wszyscy są przeciwko mojemu synowi. Na początku chciałam jakoś załagodzić konflikt i zaprosiłam wszystkie dzieci do nas do domu na ciasto, ale wtedy mój syn powiedział, że mogą wejść do nas wszyscy prócz Danielka. Nie mogłam doprowadzić do tego, że znowu zacznie się gnębienie amtego chłopca, dlatego odwołałam spotkanie.
Przykro mi patrzeć, jak syn sam siedzi w domu, podczas gdy wszyscy bawią się na zewnątrz. Nie mogę powiedzieć, że bardzo się tym martwi, ale ja tak. Kiedy mówię, żeby się z nimi pogodził on krótko odpowiada, że nie potrzebuje zdrajców i że nigdy się z nimi nie pogodzi.
Nie wiem, co mam robić, ale wydaje mi się, że jeśli mój syn się nie zmieni, to będzie sam w życiu. Nie można tak postępować, bo życie nie jest czarno-białe, a on nie jest pępkiem świata, któremu wszyscy powinni ciągle wykazywać zainteresowanie i go zabawiać. Jeśli wyrośnie na taką osobę, nikt z nim nie wytrzyma i każdy będzie od niego odchodził. Nie wiem, gdzie popełniam błąd, ja nie dawałam mu takiego przykładu. Czy on jeszcze może się w ogóle zmienić?



