16 marca
Czasem wydaje mi się, że świat dorosłych jest o wiele bardziej skomplikowany, niż mogłabym sobie wyobrazić jako dziecko. Dziś znów byłam świadkiem czegoś, co sprawiło, że musiałam się porządnie zastanowić, czego oczekuję od życia i ludzi wokół mnie.
– Ciociu Haniu, pomożesz mi, proszę, z matematyką? usłyszałam cichy głos Kacpra, patrzącego błagalnie na dziewczynę taty. Jutro mam sprawdzian, a tata wróci dopiero wieczorem z pracy.
Hania nie oderwała wzroku od laptopa. Kacperek, teraz nie mam czasu odpowiedziała dość obojętnie. Za dwa tygodnie nasz ślub z twoim tatą, a niemal nic jeszcze niegotowe. Sam chyba chcesz, żeby nasz dzień był idealny?
– No chyba tak odparł Kacper cicho i poszedł do siebie, a na jego buzi pojawił się cień smutku. Nigdy nie przepadał za Hanią, ale tato był dzięki niej szczęśliwy. Chciał przez to przebrnąć dla jego dobra.
Mama Kacpra bardzo ciężko chorowała, nie mogła już dłużej wychowywać syna. Ośmioletnie dziecko nie powinno oglądać cierpienia ukochanej osoby Tak mówił Piotr, tata Kacpra, gdy zabierał chłopca do siebie. Hania nie była tym zachwycona, lecz nie protestowała nie chciała wywoływać kłótni tuż przed ślubem.
Przy Piotrze Hania udawała troskliwą ciocię, której los Kacpra leżał na sercu. Ale wystarczyło, że tylko zamykały się za Piotrem drzwi, a zaczynała go zupełnie ignorować. Obcy chłopiec nie był jej w ogóle potrzebny.
Dwa dni przed ślubem Piotrowi zepsuł się komputer, więc postanowił skorzystać z laptopa Hani. Chciał tylko wysłać ważnego maila, jednak coś go tknęło, by zajrzeć w historię przeglądarki.
Jego twarz z sekundy na sekundę stawała się coraz ciemniejsza. Zamknął laptop z trzaskiem i poszedł do salonu, gdzie jego przyszła żona oglądała serial.
Co to za pomysły, żeby mój syn trafił do domu dziecka? spytał Piotr, z trudem hamując złość.
Ale o czym ty mówisz? spytała Hania, mrużąc oczy. Mówiłeś przecież, że tylko wyślesz maila. Nie wstyd ci grzebać mi po komputerze?
Chcę odpowiedzi. Mężczyzna zignorował jej zarzut. Kto dał ci prawo decydować za moje dziecko?
No właśnie, twoje! Hania wyrzuciła pilot na stół. My będziemy mieli własne dzieci. Kacper będzie tylko przeszkadzał. Uczy się słabo, raz ledwo dostanie trójkę, raz dwóję. Jaki to przykład w rodzinie?
Chłopak ma traumę! Matka umiera, zmienił dom, wszystko wywrócone do góry nogami. Jest mu bardzo ciężko, a ty zamiast pomóc, knujesz, jak się go pozbyć wykrzyczał Piotr, nie panując już nad emocjami. Na szczęście Kacper był wtedy w szkole.
Nie masz prawa na mnie krzyczeć! krzyknęła Hania. Nie muszę wychowywać twojego syna. Ma babcię, niech ona go weźmie, skoro nie odpowiada ci mój plan.
I kiedy zamierzałaś mi o tym cudownym planie powiedzieć? Za tydzień, po ślubie?
Za kilka dni odpowiedziała wyniośle Hania, jakby nie czuła się winna. Po co to odwlekać? Wszystko już załatwiłam, znajoma w opiece społecznej pomoże z papierami. Dziecku tam będzie lepiej.
Zapamiętaj sobie powiedział Piotr niespodziewanie spokojnym głosem nigdy nie zdradzę syna. Bardziej niż cokolwiek na świecie, kocham Kacpra.
A ja? rzuciła się w górę Hania. Już mnie nie kochasz? To dość! Nie chcę, żeby twój syn mieszkał z nami po ślubie. Wybieraj. On albo ja.
On. Odpowiedź Piotra była pewna, bez wahania. Kobietę zawsze można znaleźć. Syn jest tylko jeden.
Kobietę? A myślisz, że ktoś inny cię zechce? Albo pokocha twojego bachora? Nie bądź śmieszny. Obce dzieci nikogo nie obchodzą!
Masz godzinę, żeby spakować swoje rzeczy i opuścić moje mieszkanie. Prezenty weź ze sobą, nie potrzebuję ich. Piotr zarzucił kurtkę, stanął przy drzwiach i powiedział cicho: Nie chcę cię już więcej widzieć. Jeśli sądziłaś, że wariuję na twoim punkcie, myliłaś się. Szukałem dla Kacpra nowej mamy tylko tyle.
Piotr, a ślub? spytała Hania głosem, który pierwszy raz zabrzmiał naprawdę niepewnie. Była pewna, że mężczyzna się przeprosi, przełknie dumę A tymczasem Wyrzuca ją?
Nadal nie rozumiesz? Piotr aż się zdziwił. Nie będzie żadnego ślubu. Wybrałem, i to nie ciebie. Pakuj się. Jeśli wrócę, a jeszcze tu będziesz nie będę się z tobą cackać.
Drzwi zamknęły się z hukiem, zostawiając Hanię samą w mieszkaniu. Osunęła się na sofę, kompletnie zdezorientowana. Przecież to już było jej miejsce. Nie zamierzała się wyprowadzać.
Rozległ się dzwonek do drzwi. Hania zerwała się w nadziei, że Piotr wrócił uśmiechnęła się szeroko i pobiegła otworzyć.
Przesyłka dla pani rozległ się młody głos kuriera. Proszę podpisać tu.
W złości mało nie złamała długopisu, zanim podpisała. Chłopak spojrzał na nią podejrzliwie i prędko zmykał.
W środku, prowokacyjnie połyskując, leżała śliczna suknia ślubna. Szyta na miarę, najdroższa w całym Krakowie, o której marzyła. Hania wpadła w furię; cisnęła ją w kąt, zdeptała, próbując zniszczyć do reszty.
Wściekła sięgnęła po telefon i wybrała numer przyjaciółki, szarpiąc przy tym walizkę z pawlacza.
Co się dzieje? z odbiornika rozległ się zaspany głos. Nie śpisz i mi nie dajesz spać. Stres przed ślubem czy co? ironizowała koleżanka.
Nie będzie żadnego ślubu! wysyczała Hania, przełączając rozmowę na głośnik. Pakuję się właśnie. Przyjedziesz po mnie?
Co się stało? przyjaciółka nagle się ożywiła. Zrobił ci jakąś krzywdę?
A i owszem, zranił mnie porządnie! wykrzyknęła Hania i opowiedziała jej całą rozmowę. Po drugiej stronie długo panowała cisza. Zasnęłaś tam?
Naprawdę chciałaś się pozbyć tego chłopca?
Pewnie, po co mi on, prychnęła Hania. Sama urodziłabym sobie swoje.
Wiesz co po dłuższej chwili odparła koleżanka nie rozumiem cię. I nawet nie chcę. Nigdy nie sądziłam, że jesteś zdolna do czegoś takiego.
Wiesz co? Mam to gdzieś Hania zmagała się z zamkiem walizki. Przyjedziesz po mnie?
Nie. Głos był suchy jak wiór. Dzwoń do kogoś innego.
Trudno, zamówię sobie taksówkę
***
Po szkole Piotr zabrał Kacpra do parku. Razem karmili gołębie w Plantach. Chłopak był wyraźnie zadowolony z czasu spędzonego z tatą, choć dopytywał nieśmiało:
Nie musisz już pomagać cioci Hani przy weselu? spytał, odwracając wzrok.
Nie odpowiedział Piotr, z wyraźnym spokojem, co zaskoczyło syna. Ślubu nie będzie. Nie będzie ci smutno, jeśli Hania z nami nie zamieszka?
Kacper uśmiechnął się szeroko. Ani trochę. Prawdę mówiąc, ona nigdy mnie nie chciała. Wolałbym, żebyśmy byli sami, tato.
I tak będzie ścisnął go mocno Piotr. Na pewno znajdzie się kobieta, która pokocha ciebie jak własnego syna. Ale na razie damy radę we dwójkę.



