Nie chcę widywać syna mojej żony z pierwszego małżeństwa.

Ożeniłem się z Darią, mimo, iż moja matka nie była przychylna naszemu związkowi. Mawiała na przykład „Daria jest od ciebie starsza, ma za sobą jedno małżeństwo, dziecko!”. Nie miało to dla mnie znaczenia. Kochałem tą kobietę, a ona nie była już zamężna, więc nie widziałem żadnego powodu, aby się z nią nie ożenić.

Tak czy inaczej, pobraliśmy się cztery lata temu i przez cały ten czas marzyłem o dziecku. Najbardziej pragnąłem syna. Daria miała już syna z pierwszego małżeństwa, który mieszkał z ojcem w innym mieście, ponieważ był on w stanie w pełni go utrzymać i opłacić jego naukę w prywatnej szkole sportowej, Daria zgodziła się, aby dziecko zostało z ojcem. Kamilek widywał się z matką raz w miesiącu, czasem rzadziej, ale spotkania nigdy nie odbywały się u nas w domu. Nie chciałem widywać syna Darii, nie był ze mną spokrewniony, poza tym widząc go cierpiałem, że nie mam swojego dziecka. Po kilku latach moje marzenie się spełniło, i urodził mi się wymarzony syn Michał. Kamil, bardzo chciał widywać swojego małego braciszka częściej. Daria cieszyła się, że Kamil częściej nas odwiedzał, ale ja czułem się zazdrosny i odtrącony,

Któregoś razu powiedziałem żonie, że nie chcę, aby nasze dzieci się spotykały. Michałek jest niemowlakiem, nie potrzebuje obcych. Jej syn z pierwszego małżeństwa jest dla mnie obcy i nie muszę go tolerować ani traktować jak własne dziecko. Przypuszczam, że gdy Michałek dorośnie, będzie widywał się częściej z bratem, ale póki jest mały nie potrzebuje towarzystwa. Sama Daria może spotykać się z synem, kiedy chce, nie mam nic przeciwko temu, ale chciałabym, żeby Michał przez jakiś czas trzymał się z dala od swojego przyrodniego brata.

Moja mama całkowicie mnie w tej sprawie wspiera. Nic złego się nie stanie, jeśli Michał nie będzie wychowywał się ze swoim bratem i nie będzie wtajemniczony w poprzednie małżeństwo swojej matki.

Z kolei Darii bardzo się nie podoba moje podejście. Ma pretensje, że tak ostro wyrzuciłam jej syna z naszego środowiska, nie mówiąc już o naszej rodzinie, ale czego ona oczekiwała, nie rozumiem. Oczywiste, że syn obcego człowieka nie wzbudzi we mnie tak silnych uczuć jak moje własne dziecko.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

9 − osiem =

Nie chcę widywać syna mojej żony z pierwszego małżeństwa.