– Nasza córka przyszła do mnie i w tajemnicy powiedziała, że ​​do ciasta dodałaś truciznę. Prosiła, żebym nie jadł ciasta. Chciałaś mnie otruć?!

- Nasza córka przyszła do mnie i w tajemnicy powiedziała, że ​​do ciasta dodałaś truciznę. Prosiła, żebym nie jadł ciasta. Chciałaś mnie otruć!

Jestem na urlopie macierzyńskim, ponieważ niedawno urodziłam drugie dziecko. Praktycznie zawsze, kiedy coś gotuję w kuchni, moja córka mi towarzyszy, To bardzo inteligentna dziewczynka i mimo tego, że ma dopiero trzy latka, już mówi. Tamtego popołudnia postanowiłam upiec tort dla mojego męża, a Klara chciała mi koniecznie w tym pomóc. Mój mąż ma urodziny, więc chciałam mu zrobić słodką niespodziankę.

Podczas gotowania zdałam sobie sprawę, że zapomniałam kupić proszek do pieczenia. Nie miałam jak pobiec do sklepu, ale użyłam sposobu, który wyczytałam w Internecie, a która polegała na dodaniu gazowanej wody i octu. Wyjęłam więc ocet i położyłam go z dala od córki, aby jej nie kusiło sięgnięcie po niego.

– Mamo, czy to woda? Daj mi się napić! Nigdy wcześniej nie widziałam takiej butelki. Czy to jest słodkie?

– Nie dam Ci tego, to nie woda ani nic do takiego picia jak napój. Zaraz Ci naleję soku.

– To co to jest? Przecież to jest przezroczyste, więc to musi być woda.

– To jest coś do ciasta. Nie można tego pić, bo można się tym zatruć.

– Czy to trucizna?

– No można tak powiedzieć, jeśli pijesz ją w dużych ilościach i w takiej formie.

Pomogłam ciężarnej dziewczynie i w ten sposób, na stare lata zostałam matką i babcią.

Na tym nasza rozmowa się zakończyła. Wstawiłam ciasto do piekarnika i zaczęłam przygotowywać krem. Przez cały ten czas mąż był w domu – leżał na kanapie z książką w rękach. Kiedy wyjęłam ciasto, żeby ostygło, poszłam do salonu, gdzie leżał mąż, a on zapytał:

– Co tam pieczesz?

– Twoje ulubione ciasto.

– Czy Ty mnie kochasz?

– Nie rozumiem, co to za dziwne pytanie? Jesteś moim ukochanym.

– Nasza córka przyszła do mnie tutaj parę minut temu i w tajemnicy powiedziała, że ​​do ciasta dodałaś jakąś truciznę. Prosiła, żebym niczego nie jadł.

– Jaka trucizna?

– No nie wiem, Ty chyba wiesz lepiej. Chcesz mnie otruć?

Wtedy zrozumiałam o co chodzi. Zaczęłam się śmiać, a kiedy się uspokoiłam, opowiedziałam mężowi o wodzie gazowanej i occie. Przyznałam, że ​​mówiłam jej, że samego octu pić nie można, bo w takiej formie to czysta trucizna. Mój mąż zaczął się śmiać razem ze mną. To zabawne, do jakiego nieporozumienia doszło! Dziecko tak bardzo kocha tatę, że postanowiła ostrzec go przed niebezpieczeństwem. Teraz często wspominamy tę zabawną sytuację i się z niej śmiejemy.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

15 − 13 =

– Nasza córka przyszła do mnie i w tajemnicy powiedziała, że ​​do ciasta dodałaś truciznę. Prosiła, żebym nie jadł ciasta. Chciałaś mnie otruć?!