Byłam w 6 klasie, kiedy ta historia się wydarzyła. W tym czasie, do naszej szkoły dołączył cichy chłopak o imieniu Szymon. Miał trudne życie, jego matka cały czas piła i imprezowała. Po pewnym czasie, została pozbawiona praw rodzicielskich, a Szymon zamieszkał z babcią. Był rozsądny i spokojny, ale ubierał się skromnie i słabo mówił.
W naszej klasie był od razu nielubiany. Najbystrzejsi i najzdolniejsi, nazywali go biedakiem, a dyrektorka szkoły nie uważała, że trzeba interweniować. Nie skarciła nikogo i nie wzywała na rozmowę starszych uczniów. Postanowiła natomiast zebrać nas wszystkic, po godzinach pracy szkoły.
– Chłopcy, mówią, że nasz nowy chłopak jest wyśmiewany przez licealistów. Myślę, że powinniśmy go chronić – kto inny jak nie my?
To było genialne posunięcie! I rzeczywiście, starsi uczniowie wyśmiewali się z niego, ale nawet oni bali się naszych dzieci. Chłopcy bronili Szymona i wkrótce zaczęli się przyjaźnić. Okazuje się, że nauczyciel powinien być także psychologiem. Jak powinna zareagować dyrektorka?

