Rok temu, byłam kurą domową w rozciągniętym swetrze, którą nie interesowało nic, poza sprzątaniem i gotowaniem. Wszystkie moje zainteresowania skupiały się na dziecku i porządku w mieszkaniu. Rozpaczliwie brakowało mi pieniędzy, ale mąż zrzucał winę na mnie, mówiąc, że za dużo wydaję.
Nie chciał zmienić pracy, rzucając we mnie słowami:
– Dlaczego mam zmienić pracę, bo Ty masz dość? Nie wystarczy, więc wstań i zacznij zarabiać!
Nie wiem, dlaczego to powiedział. Wiedział, że jestem na urlopie macierzyńskim i nie mogę jeszcze pracować. Musiał wszystko rozumieć, więc mną manipulował. Mieszkaliśmy w mieszkaniu, które dali nam rodzice, ale on nie płacił rachunków za media:
– To Twoje mieszkanie, będziesz za nie płacić! – Mój mąż postawił sprawę jasno.
– Ty też w nim mieszkasz. – Przypomniałam mu.
Przez cały ten czas, rola pokrzywdzonej i bezradnej ofiary stała się dla mnie nie do zniesienia. Nigdy wcześniej nie byłam tak upokorzona, zdeptana i porzucona! Od tego momentu, byłam zdeterminowana, by wyrwać się z tej chorej sytuacji.
To było straszne, trudne i ciężkie, ale zabrałam się do pracy. Co noc, nie mogłam zasnąć, a serce wyrywało mi się z piersi. Zaciągnęłam niewielką pożyczkę o niskim oprocentowaniu, otworzyłam własny interes, a po sześciu miesiącach zaległość spłaciłam. Dzięki mężowi, mogłam utrzymać siebie i syna, a nawet spłacić spory dług, który narósł.
Dodałam więcej kolorów do mojej garderoby, odważyłam się wypróbować różne style i zmieniłam fryzurę. Trzy razy w tygodniu, niania odwiedzała mojego syna, podczas gdy ja ćwiczyłam i pływałam w basenie.
Pewnego dnia, spojrzałam na mojego męża w zupełnie inny sposób. Kiedyś wydawał mi się kołem ratunkowym, ale teraz jest balastem. Nie wstydził się swoich niskich dochodów i ubogiego standardu życia, a mnie taka postawa nie odpowiadała.
Rodzinę tworzy się po to, by dzielić się miłością, dawać z siebie to, co najlepsze i po prostu cieszyć się życiem z tymi, których się kocha. Moje dziecko i ja byliśmy tylko wykorzystywani, przyzwyczajeni do minimum. Jaki jest jeden zarzut dotyczący marnotrawstwa? Chciałabym mieć coś do wydania!
Wyrzuciłam tego człowieka z mieszkania, a potem z mojego życia. Czy tego żałuję? Czasami wyobrażam sobie nasze życie inaczej i wydaje mi się, że spieszyłam się z tą decyzją. Wtedy przypominam sobie, jak się z nim czułam i natychmiast odpuszczam.
Powiedziano mi, że teraz poznał młodą kobietę z dzieckiem i mieszka z nimi. Zmienił nawet pracę, aby mieć więcej pieniędzy. To frustrujące, gorzkie i rozczarowujące, może nie jestem właściwą kobietą, o którą warto się starać. A może on po prostu nie jest dla mnie? Na szczęście na świecie jest wielu ludzi i każdy z nas jest inny. Gdzieś na tej planecie chodzi mój człowiek!



