Niedawno zmarła moja prababcia. Była złotą osobą i ani za jej życia, ani po jej śmierci nikt nie mógł powiedzieć o niej nic złego. Wszyscy ją kochali, zawsze nam pomagała, zawsze nas wspierała, ale wiek zrobił swoje (miała już 89 lat).
Tuż przed jej śmiercią do naszego okna zapukał ptak i wszyscy wiedzieliśmy, że to zły znak. Jednak nikt w naszej rodzinie nie przypuszczał, że będzie aż tak źle. Zaledwie kilka dni później prababcia zaczęła się źle czuć, więc zabraliśmy ją do miasta do lekarza. Któregoś dnia siedziałam sobie z nią, a ona mi powiedziała: „No cóż, kochanie, nadszedł mój czas, przeżyłam swoje życie…”. Ja oczywiście zlekceważyłam to i powiedziałam, że ma sporo jeszcze do zrobienia w życiu – między innymi będzie opiekować się moimi dziećmi, które za nią szaleją, ale niestety.. Kilka dni później trafiła do szpitala z udarem. Wydawało nam się, że da radę, że przetrwa to, w końcu tyle w życiu już przeżyła. Pracowała prawie do 75. roku życia, miała doskonałe zdrowie i wierzyłam, że będzie dobrze.
Tego samego dnia przyśniło mi się, że zbliżam się do nagrobka, ale nie mogłam odczytać, czyje imię jest tam na nim zapisane. Obudziłam się zlana potem, wystraszona, ale kolejnej nocy przyśniło mi się to samo. To były jednak złe znaki zwiastujące śmierć – dwa dni później zmarła prababcia. Kompletnie nie chciałam w to wierzyć.
W moim życiu jest dwóch mężczyzn i nie wiem, którego z nich wybrać
Biorąc pod uwagę mój strach przed wszystkim, co nieziemskie, kładąc się spać co wieczór prosiłam prababcię, aby mi się już nie śniła, bo bardzo się tego boję. Któregoś dnia mojej młodszej siostrze przyśniła się w jej ulubionym welurowym kostiumie i zapytała, jak się mamy. Wtedy zrozumiałam, że nie ma się czego bać i wówczas także zaczęłam o niej śnić.
Śniło mi się, że przyjeżdżam do niej na wieś, siedziała przy stole jak żywa. Zapytałam ją, jak leci, a ona mi odpowiedziała: „Widzisz, mówiłam, że wszystko już zawsze będzie w porządku…” i uśmiechnęła się. Wtedy się obudziłam…
I pewnego razu we śnie moja prababcia przyszła do mojej matki. Mama czekała na tatę, aż wróci z ryb i ucięła sobie drzemkę. We śnie usłyszała, jak ktoś w pobliżu stawia kroki, a potem odezwał się głos: „Wstawaj, już czas”. Obudziła się i zobaczyła, jak tata wjeżdża samochodem na podwórko.
Właśnie taką mamy babcię, nawet po śmierci stara się nas wszystkich wspierać i pomagać. Dziękuję skarbie!

