Pewnego dnia, moja siostra chciała mnie odwiedzić i poprosiła, żeby mogła zostać na chwilę w moim mieszkaniu. Powiedziała mi, dlaczego straciła dom, ale ja od razu wiedziałam, o co jej chodzi i szybko wyrzuciłam ją z mojego mieszkania. Od tego momentu, więcej się nie spotkałyśmy i odmawiam prowadzenia z nią dialogu w przyszłości. Zawsze unikałam mężczyzn i kobiet, którzy zachowywali się tak bezczelnie. Opowiem Wam tą historię w imieniu siostry.
Kiedy nasz dom nie był jeszcze ukończony, musiałam mieszkać wraz z mężem w domu moich teściów, ale musieliśmy płacić za to, że tam mieszkamy. Musieliśmy płacić prawie połowę mediów, podczas gdy tylko ja, sprzątałam cały dom. Pomyślałam wtedy, że mogłoby mi się lepiej żyć u mojego szwagra, który był o wiele lepiej ustatkowany życiowo i ciągle starał się rozwijać, a sport był dla niego równie ważny. Jednak mój mąż Andrzej, jest przeciwieństwem swojego brata. Pewnego dnia usłyszałam, że ten krewny ma w banku około trzystu tysięcy złotych i w ten sposób się nim zainteresowałam. Wzięliśmy kredyt na tak dużą kwotę, że jego spłata zajęłaby nam dużo czasu za nasz dom, a bratu mojego męża, zaoszczędzenie takiej ilości pieniędzy, zajęło tylko rok.
Mój mąż, Andrzej, w ogóle nie lubił swojej pracy, ale wyjeżdżał na weekendy, żeby zarobić więcej pieniędzy. Regularnie zmieniał pracę, ale nie wiem jakie miał powody, żeby co kilka miesięcy z niej rezygnować. Potem dowiedziałam się ile zarabiał brat mojego męża i okazało się, że jego miesięczny dochód wynosił około dwudziestu tysięcy.
W tym momencie uznałam, że powinnam spróbować zwrócić na siebie uwagę szwagra, bo przecież każda dziewczyna zgodziłaby się na życie z tak bogatym człowiekiem. Jednak z jakiegoś powodu, Norbert nawet nie spojrzał na mnie, gdy próbowałam go uwieść. Potem jednak miałam okazję umówić się z nim, gdy mój mąż musiał wyjechać gdzieś daleko do pracy.
Andrzej musiał być w pracy przez kilka dni, a ja po prostu postanowiłam, wejść do łóżka jego brata pierwszej nocy. Rano doszło do niezręcznego nieporozumienia. Starałam się udawać, że nie mam z tym nic wspólnego i w ogóle się nie angażowałam. Norbert powiedział, że da mi pieniądze za milczenie i zgodziłam się na to, bo ich potrzebowałam. Dał mi tylko pięćdziesiąt tysięcy złotych, ale nie zadowoliło mnie to, bo chciałam całe trzysta tysięcy które były na jego koncie.
Potem, po przyjeździe mojego męża, okazało się, że teraz jego brat, chciał się nas pozbyć. Oczywiście byłam nie mile zaskoczona, bo chciałam mieć wszystkie oszczędności Norberta. Miesiąc później okazało się, że jestem w ciąży, co można było stwierdzić po moim stanie. Już miałam pomyśleć o wyłudzeniu od szwagra sporych alimentów, ale nagle kazał mi iść dokonać aborcji. Nie potrzebowałam tych dwudziestu tysięcy, które dał mi na aborcję, bo miałam zamiar dostać masę alimentów, które w końcu wydam na siebie.
Wtedy wszystko wyszło na jaw, bo Norbert wyjawił całą prawdę. Mój mąż był wtedy bardzo zły na mnie, więc spakował swoje rzeczy i wyjechał. Kiedy urodziłam, okazało się, że dziecko nie należy do Norberta, a ja nie mogłam wrócić do byłego małżonka, bo on zaczął nowy związek z inną dziewczyną. Na domiar złego, Norbert zaczął prosić mnie o zwrot wszystkich pieniędzy, które mi dał, gdyż próbował przeprosić za spędzoną ze mną noc.
Miesiąc po porodzie dotarło do mnie, że jest to dziecko kierowcy, który podwiózł mnie do domu, gdy byłam mocno wstawiona w drodze z imprezy. Teraz chciałam znaleźć tego mężczyznę, bo pewnie dostałabym od niego alimenty, a pieniądze przydałyby mi się właśnie teraz.
W końcu zostałam bez domu i bez pieniędzy, a z małym dzieckiem nikt nie chciał mnie zatrudnić, nawet jako sprzedawczyni w sklepie. A Andrzej, z którym już dawno chciałam się rozwieść, zdołał znaleźć przyzwoitą pracę i jest dość bogaty, ale teraz nie chce mnie nawet widzieć, bo go zdradziłam. Obecnie jakaś młoda dziewczyna i Andrzej, mieszkają w mieszkaniu, które miałam kupić z moim byłym mężem. Nie mam nawet prawa do tego mieszkania, bo nie zainwestowałam ani grosza…
Kilka tygodni temu, musiałam zobaczyć się z teściową, która przy spotkaniu, prawie mnie pobiła. Lecz to nie moja wina, że wychowała tak okropnych synów, którzy nawet nie pomogą mi w żaden sposób, wiedząc, że jestem w takiej sytuacji. Nie wiedziałam gdzie iść, więc oddałam dziecko do domu dziecka i poszłam do pracy, żeby jakoś przeżyć. W końcu poszłam do siostry, żeby poprosić ją, żebym mogła u niej zamieszkać, ale ona mnie wygoniła i powiedziała, że nasza matka już o wszystkim wie i że nie mam już żadnych krewnych. Byłam bardzo rozczarowana, gdy dowiedziałam się, że wszyscy moi krewni odwrócili się ode mnie.
A mojej matce żal było dziecka, więc znalazła dom dziecka i wzięła swojego wnuka.



