Kiedy byłam mała niejednokrotnie byłam świadkiem, jak mój ojciec często bił moją matkę i moją przyrodnią siostrę (córkę mamy z pierwszego małżeństwa). Potem, gdy miałam 6 lat, rozwiedli się.
Moja przyrodnia siostra jest ode mnie starsza o 10 lat, pomagała mojej mamie w opiekowaniu się mną, ponieważ ta pracowała całymi dniami, aby móc nas utrzymać i dokończyć budowę domu. Nawiasem mówiąc, prawie nigdy nie widziałem mojej matki, ponieważ kiedy jeszcze spałam, wychodziła do pracy, a gdy już spałam, to ona dopiero wracała z pracy. Nie mam obecnie dobrego kontaktu z mamą, na pewno nie można nazwać nas przyjaciółkami, ale szanuję ją i kocham – w końcu jest moją mamą.
Moja siostra wyjechała za granicę, gdy miałam 9 lat i widywałyśmy się niezwykle rzadko, raz na dwa lata. Moja siostra i ja jesteśmy bardzo różnymi osobami, można by rzec, że jesteśmy całkowitymi przeciwieństwami. Kilka lat później urodziła się jej córka i zostałam zaproszona do niej za granicę, rzekomo po to, by pokazać mi trochę świata. Kiedy tylko się u niej pojawiłam zaczęła robić mi wyrzuty za przeszłość i zmuszała do podziękowania za to, że w ogóle mnie do siebie zaprosiła, chociaż wcale nie było to konieczne. Jestem niezwykle wdzięczną osobą, co roku przyjeżdżałam do nich, opiekowałam się siostrzenicą i zwiedzałam okolicę, ale za każdym razem te moje pobyty kończyły się ogromną kłótnią z siostrą. Później, kiedy od niej wracałam, zapominałyśmy o kłótniach i świat toczył się dalej.
Czas mijał, dorastałam i z każdą wizytą u siostry zaczynałam rozumieć (kłótnie były tak samo poważne jak wcześniej), że wyżywa się na mnie za to, że ojciec ją bił i że ona musiała się mną zajmować, kiedy byłam dzieckiem, zamiast spędzać czas z przyjaciółkami. Teraz w zamian powinnam zrobić wszystko dla siostrzenicy, aby chociaż trochę odpokutować za przeszłość. Chce, aby żyło mi się dobrze, abym osiągała sukcesy i dobrze wyszła za mąż, ale nie z troski o mnie, ale po to, aby jej córka miała dobrze ustawioną matkę chrzestną. Tak, naprawdę dobrze sobie radzę w życiu, ale tylko dzięki mojej ciężkiej pracy. Z jej strony obiecana pomoc nigdy nie nadeszła (obiecuje ściągnąć mnie za granicę i zapewnić mi przyszłość). Ja jednak sama wyjechałam za granicę i osiągnęłam swoje cele.
Ostatni raz w tym roku przyjechałam do niej z przyszłym mężem na spotkanie, ale ostatecznie był to kompletny cyrk. Okazało się, że wszystko znów jest dla jej córki, a my niczym marionetki musieliśmy ją zabawiać. Jedzenie gotował mój mąż (mąż jest Włochem). Przywieźliśmy też ze sobą trochę smakołyków, ale jej córka nie jest już mała, ma 12 lat i zaczęła się wobec nas obrzydliwie zachowywać. Powiedziałam to mojej siostrze w delikatny sposób, ale i tak stałam się wrogiem.
Były nerwy i łzy, aż w końcu wyjechaliśmy wcześniej. To tylko mi pokazało, jaką osobą jest moja siostra i dlaczego przez te wszystkie lata między nami były te kłótnie. Moja mama też otworzyła mi oczy, kiedy obie mnie obrażały i obrzucały błotem z powodu tej sytuacji, wypominając, że jestem kopią ojca. Wtedy zdałam sobie sprawę, dlaczego tak mnie nienawidzą.
Zerwałam z nimi wszelki kontakt. Mama uważa, że się mylę, że siostra mi pomogła i że obie mnie kochają, Ja jednak czuję się urażona i niesprawiedliwie potraktowana, dlatego nie chcę ich już znać.
