Moja nowa miłość zaczęła się od zdrady i na zdradzie się skończyła. Zrozumiałam swój błąd za późno

Moja nowa miłość zaczęła się od zdrady i na zdradzie się zakończyła

Wiele już czytałam i słyszałam o zdradzie, ale dopiero jakiś czas temu sama jej doświadczyłam. Udało mi się przebaczyć, ale zaufanie zniknęło bezpowrotnie, a miłość umierała powoli. W końcu nie było już czego zbierać.

Paweł próbował mnie przytulać i na nowo wskrzesić między nami ogień miłości, ale ja już nie potrafiłam nic poczuć. Nie było już we mnie bólu, żadnych uczuć, patrzyłam na niego z litością i współczuciem, jak patrzy się na niegrzecznego chłopca. Ciągle coś mówił, próbował mnie zatrzymywać, ale to nie miało sensu.

Nigdy nie winiłam go za oszukiwanie i kłamstwo, nie winiłam i nie nienawidziłam go. Powód był prosty. Los zemścił się na mnie za to, że sama zrobiłam to samo komuś innemu, niegdyś bliskiej mi osobie.

Miałam wtedy 19 lat, spotykałam się potajemnie z drugim chłopakiem, a Janek kochał mnie do szaleństwa. Nie doceniałam jego miłości i troski, jaką mnie otaczał. Kiedy wyjechał na studia, obiecałam mu, że będę czekała, ale w końcu poznałam kogoś innego, zakochałam się i straciłam głowę. Na początku oczywiście okłamywałam jeszcze Janka, który wierzył w każde moje słowo. W końcu jednak przyznałam się do zdrady i poprosiłam o to, by po prostu pozwolił mi odejść.

Jestem zakładnikiem tej sytuacji – boję się, że jeśli odejdę, to mój partner popełni samobójstwo, jednak nie potrafię z nim dalej żyć

Moi rodzice mieli rację, mówiąc, że nie można budować szczęścia na czyimś nieszczęściu. Moja nowa miłość zakończyła się tak samo, jak się zaczęła, czyli zdradą. Poślubiłam Pawła i pojechałam z nim w jego rodzinne strony. Po dziesięciu latach trudnego i bolesnego małżeństwa nadszedł koniec, który zmusił mnie do przypomnienia sobie o własnej zdradzie.

Rozwiedliśmy się po dwóch latach usilnych prób podtrzymania naszego związku i odbudowania uczuć. Rozwiedliśmy się, a ja wróciłam do rodzinnego miasta i jak w pięknych, choć smutnych filmach o miłości, spotkałam jego, mojego Janka. Tak, to wszystko miało szczęśliwe zakończenie, ale nie dla mnie. Janek od dawna był szczęśliwie żonaty. Jego żona jest piękna i mądra, mają troje dzieci. Jest wspaniałym ojcem oraz mężem, zresztą zdziwiłabym się, gdyby było inaczej.

Ja mam 35 lat, jestem sama, nie mam rodziny, dzieci, ukochanego mężczyzny, mam tylko gorzkie doświadczenie mojego życia. Nie wiem, czy to los czy karma, czy po prostu musiało się to wydarzyć w moim życiu, ale jedno wiem na pewno: zawsze trzeba pozostać człowiekiem i nie robić drugiej osoby krzywdy. Nie da się zbudować czegoś pięknego na zdradzie. Jak mawiali moi rodzice i dziadkowie: „co się dzieje, to się powtórzy i to w drugą stronę”. Dostałam dokładnie to, na co zasłużyłam, ale zrozumiałam to wszystko zbyt późno.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwadzieścia − szesnaście =

Moja nowa miłość zaczęła się od zdrady i na zdradzie się skończyła. Zrozumiałam swój błąd za późno