Moja córka przyprowadziła do domu przyszłego zięcia. Gotowałam dla nich kilka godzin, a on tak mnie potraktował

Moja córka przyprowadziła do domu przyszłego zięcia. Gotowałam dla nich kilka godzin i na początku go polubiłam, dopóki nie usiedliśmy do stołu

– Mamusiu, zobacz z kim przyszłam! Chcę, żebyś poznała Michała. Mam nadzieję, że znajdziecie wspólny język – zawołała moja córka, gdy przyprowadziła swojego adoratora.

W taki oto dziwny sposób moja córka postanowiła przedstawić mi swojego narzeczonego, jak go nazywała, chociaż ja nie widziałam jeszcze pierścionka na jej dłoni, więc to było dla mnie określenie na wyrost. Michał był bardzo nieśmiałym chłopakiem, więc atmosfera była dosyć cierpka. Starałam się jednak rozluźnić ją i szukałam tematów do rozmowy. A to zagadywałam o zwierzętach, a to mówiłam o cieście, które upiekłam itp.

Chłopak był naprawdę bardzo skromny i nawet mi to zaimponowało. Jednak kiedy wszyscy usiedliśmy razem do obiadu, on od razu spojrzał na moją córkę jakoś tak dziwnie, co od razu mnie zaniepokoiło.

Rodzice usunęli mnie ze swojego życia jak niepotrzebny przedmiot. Nie mogę im tego zapomnieć, bo jak mogłabym to zrobić

Naprawdę postarałam się, przygotowując ten obiad. Chciałam, aby wszystko smakowało chłopakowi. On spróbował jednak tylko sałatki warzywnej. – Wszystko jest z mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego, a ja jestem weganinem i w ogóle nie jem takich rzeczy. Lepiej będzie, jak poczekam w pokoju Marleny, a Wy zjecie sobie obiad. Zresztą uważam, że Marlena też nie powinna tego jeść, źle to wpłynie na jej sylwetkę – wypalił.

Wstał od stołu i poszedł do pokoju córki, co mnie ogromnie uraziło! Tyle stałam w kuchni, by dogodzić gościowi, a on potraktował mnie tak lekceważąco. Gdybym wiedziała, że nie je takich rzeczy, zrobiłabym coś specjalnie dla niego.
Byłam bardzo urażona, więc przerwałam jedzenie i wyszłam z mieszkania, żeby czasem nie wybuchnąć przy tym chłopaku.

Nie rozumiem takiego zachowania. Mógł przecież to powiedzieć grzeczniej i uprzejmie, a nie w taki sposób – w końcu to było pierwsze spotkanie.

A Wy jakbyście zareagowali na takiego przyszłego zięcia?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

siedem − 1 =

Moja córka przyprowadziła do domu przyszłego zięcia. Gotowałam dla nich kilka godzin, a on tak mnie potraktował