Mój syn i synowa są bardzo urażeni moją odmową opiekowania się wnuczką w każdy weekend. Jestem jeszcze aktywna zawodowo i uważam, że w weekend mam prawo do odpoczynku po męczącym tygodniu pracy. Mam 54 lata, mój syn od dawna jest żonaty, a wnuczka ma już siedem lat. W sobotę oprócz odpoczynku muszę dodatkowo wykonać wszystkie prace domowe, bo przecież nikt za mnie tego nie zrobi. Muszę uporządkować ogród, wyplewić, skosić trawę. Na te wszystkie przydomowe czynności nie mam czasu po pracy, wracam późno do domu i jestem zmęczona.
Ostatnio przyjechał mój syn, który bez zapowiedzi przywiózł na weekend moją wnuczkę, żebym się nią zajęła. Oczywiście, w takiej sytuacji nie mogłam odmówić, bo przecież nie wyrzucę własnej wnuczki. Był to pierwszy raz, ale nie ostatni. Mój syn i jego żona zaczęli regularnie co weekend podrzucać do mnie Madzię. Oczywiście bardzo kocham wnuczkę i chętnie spędzam z nią czas, ale nikt nie bierze pod uwagę moich domowych obowiązków, które muszę wykonywać gdy opiekuję się Magdą. Pewnego razu nie mogłam już tego znieść i powiedziałam synowi co myślę o ich zachowaniu.
– Synu, myślę, że nie jestem w stanie opiekować się Madzią w weekendy. W ciągu tygodnia jestem całe dnie w pracy i sobota to jedyny dzień kiedy mogę popracować w domu i ogrodzie, a mając pod opieką wnuczkę nie jest to proste. Poza tym mam również życie towarzyskie, chciałabym odwiedzić przyjaciół, to ostatnio staje się w weekendy niemożliwe. Nie mam nic przeciwko temu, żeby mnie odwiedzała, ale powinniście mnie wcześniej uprzedzić i zapytać czy nie mam innych planów. Ostatecznie możecie Madzię zawieźć również do rodziców twojej żony, również są dziadkami i na pewno chętnie spędzą czas z wnuczką.
Po tych słowach syn i synowa bardzo się na mnie obrazili, ale nie rozumiem, dlaczego. Przecież ja od poniedziałku do piątku ciężko pracuję, także dlatego, aby pomóc finansowo dzieciom, a oni postanowili wejść mi na głowę i decydować co mogę robić z wolnym czasem. Zamiast zaoferować pomoc w pracach domowych, przysparzają mi dodatkowych problemów. Nie zrozumcie mnie źle, bardzo kocham moją wnuczkę i nie mam nic przeciwko spędzania z nią czasu, ale czy nie można po prostu zadzwonić, żeby wspólnie uzgodnić plan działania?


