Mój mąż żałuje mi jedzenia mimo, że to ja głównie na nie zarabiam

Mój mąż żałuje mi jedzenia mimo, że to ja głównie na nie zarabiam

Mój mąż jest bardzo leniwy i zarabia pieniądze tylko dlatego, że dziadkowie podarowali mu dwa mieszkania i może je wynajmować. To tzw. „dochód pasywny”, bo od dawna nigdzie już nie pracuje na etat. Jest też wielkim sknerą, ale w sumie to po prostu jego cecha charakteru. Tak, zaraz ktoś powie, że przecież „widziały gały co brały”, więc nie narzekam na to, bo wiedziałam w końcu od początku, jaki on jest i go takiego akceptuję. Ja sama zdobywam wyższe wykształcenie i pracuję, ale niestety póki co w słabo płatnej pracy, co mam nadzieję zmieni się wraz z uzyskaniem przeze mnie dyplomu.

Zaczęłam jednak zauważać, jak mój mąż żałuje mi coraz bardziej jedzenia! Nigdy wcześniej tak nie było, ale ostatnio zaczęło się to zdarzać coraz częściej. Przykładem niech będzie sytuacja, kiedy wracam z pracy do domu, a on mi pisze, że zanim wrócę do domu to mam kupić ser, bo ostatnio jakimś cudem cały „zeżarłam”. Pytał też, jak to w ogóle możliwe i czy zdaję sobie sprawę, ile to mam kalorii. Już wtedy było mi dziwnie, bo dlaczego on wypomina mi, co i w jakiej ilości jem? Innym razem kupiłam arbuza i ukroiłam dla niego i dla siebie kawałek. Wtedy nagle zaczął krzyczeć, czy ja widzę, jak ja w ogóle wyglądam, bo jestem coraz bardziej gruba.

Dorosła córka nabrała się na gierki męża i myśli, że chcę od niego odejść do kochanka, a nie dlatego, że całe życie mnie poniżał

Przez to wszystko zaczęłam już kupować sobie jedzenie w tajemnicy przed mężem i raz kupiłam sobie słoik masła orzechowego. Mąż przypadkiem to odkrył, wściekł się i powiedział, że wydaję kasę na kompletne głupoty, które tylko sprawiają, że tyję i staję się dla niego coraz bardziej odrzucająca. Doszło do tego, że boję się wyrzucić opakowania po zjedzonej żywności do zwykłego kosza, ale chowam je do osobnego worka i wyrzucam osobno.

Denerwuje mnie to i też mocno dotyka – jak on może żałować mi jedzenia?!. Dlaczego muszę tłumaczyć się mu z tego, co jem? Czy to w ogóle normalne? Ja cieszyłabym się, że mój mąż apetyt, a on tylko marudzi. Tym bardziej nie rozumiem, dlaczego wypomina mi te pieniądze wydane na jedzenie – przecież nie wydaję jego pieniędzy!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

9 + pięć =

Mój mąż żałuje mi jedzenia mimo, że to ja głównie na nie zarabiam