Mój mąż powiedział, że pojedzie na działkę pomalować płot. Po telefonie od sąsiadki, przeszedł mnie dreszcz

Mój mąż Marek i ja, lubimy przyjeżdżać do naszego domku letniskowego w każdy weekend. Oczywiście, nie zawsze się to udaje, ale próbujemy.

Przed ostatnim weekendem, powiedziałam mężowi, że nie będę mogła pojechać, ponieważ moja przyjaciółka ma urodziny, a ona postanowiła świętować je oczywiście w sobotę. Początkowo Marek powiedział, że też nie pojedzie, ale następnego dnia zmienił zdanie i podjął decyzję, że uda się do domku i pomaluje płot.

Oczywiście nie miał nic przeciwko mojemu wyjściu na urodziny i w sobotę rano sam pojechał na działkę. Cóż, postanowiłam nie tracić czasu i posprzątałam dom, ugotowałam jedzenie na kilka następnych dni, wykonałam zwykłe prace domowe. Dzień minął bardzo szybko i nadszedł czas, aby przygotować się do przyjęcia urodzinowego.

Zrobiłam makijaż, ubrałam się, wezwałam taksówkę i pojechałam na imprezę do przyjaciółki. Świętowała w miłej restauracji, ponieważ obchodziła okrągłą rocznicę, zaprosiła wiele osób. Po kilku godzinach, poczułam się trochę nieswojo, bo nie sądziłam, że zaprosi tylu gości. Postanowiłam, że wystarczy tego świętowania i zrobię małżonkowi niespodziankę. Kupiłam po drodze butelkę szampana i udałam się do mojego męża taksówką.

Wtedy zadzwoniła do mnie sąsiadka z chaty obok i powiedziała:

– Alina, ja wszystko rozumiem, ale możesz być trochę ciszej, cała wioska słyszy Twoje westchnienia!

Jechałam tam i nie mogłam zrozumieć, co ona mówi, więc zadzwoniłam do męża, ale nie odbierał telefonu. Dzwoniłam do niego przez całą drogę i ciągle myślałam tylko o jednym, że ma tam jakąś kobietę.

Wkrótce oddzwonił do mnie, a ja od razu mu wytknęłam:

– Jak mogłeś, pojechałeś malować płot, a Ty kogoś sprowadziłeś i mnie zdradzasz!

Marek nie rozumiał, co do niego mówię. Powiedział, że nie słyszał telefonu, bo był na podwórku, gdzie kończył pracę. Chwilę później, przysłał mi zdjęcie pomalowanego ogrodzenia.

Kiedy przyjechałam na miejsce, zobaczyłam odnowiony płot i zdumioną minę mojego małżonka. Wtedy zrozumiałam, że jestem głupia, bo zwątpiłam w mojego ukochanego, a sąsiadce musiało się coś wydawać.

Tak to już bywa, że z powodu jakiejś bzdury, nabiłam sobie w głowie i już dziesięć razy postanowiłam podczas jazdy, że złożę pozew o rozwód.

Należy więc najpierw wyjaśnić sytuację, zanim podejmie się decyzję i zwymyśla drugą osobę.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzy × 3 =

Mój mąż powiedział, że pojedzie na działkę pomalować płot. Po telefonie od sąsiadki, przeszedł mnie dreszcz