Mój mąż ostatnio powiedział mi, że nie po to brał ślub, żeby teraz samemu robić sobie śniadania. Nie sądziłam, że okaże się być taki bezczelny!

Mój mąż ostatnio powiedział mi, że nie po to brał ślub, żeby teraz samemu robić sobie śniadania. Nie sądziłam, że okaże się być taki bezczelny!

Wcześniej, kiedy oboje jeszcze pracowaliśmy, ja wstawałam wcześniej niż mąż po to, aby przygotować dla nas śniadanie, a potem razem wychodziliśmy z domu. Mąż najpierw podwoził mnie pod moją pracę, a potem jechał do swojej.

Teraz jestem na urlopie macierzyńskim, a nasze dziecko ma dopiero pół roku. Oczywiście płacze w nocy, ale jeśli zdarza się mu nie budzić, bo ja też śpię – to jedyna okazja, bo kiedy już synek się obudzi, to ze spania nici, a przecież muszę mieć siłę na to, by się nim zajmować. Tym bardziej, że po pobudkach syna w nocy kładę się spać nierzadko dopiero nad ranem, więc nie zrywam się już jak kiedyś, żeby przygotować mężowi śniadanie. On jest tym z kolei koszmarnie urażony i nie podoba mu się to, że musi samemu zrobić sobie kawę i jajecznicę.

Nie rozumiem jednak, o co mu chodzi. Przecież jest dorosły, ma dwie ręce i nogi, więc może samemu sobie przygotować posiłek i w ogóle o siebie zadbać? Cały dzień zajmuję się naszym synem i naprawdę jestem zmęczona. Nie zajmuję się zresztą tylko dzieckiem, a całym domem – sprzątam, piorę, gotuję, robię zakupy, dlatego naprawdę uważam, że tę jedną rzecz mąż mógłby zrobić sam.

Kiedy właściciel restauracji, w której Anna pracowała, wezwał ją do swojego biura, była bardzo podekscytowana. W tamtym momencie spodziewała się po nim różnych rzeczy, ale nie tego.

On jednak ciągle się boczy, a nawet obraża. W dodatku zaczął coraz częściej być dla mnie niemiły. Ostatnio powiedział nawet, że po co mu żona, skoro musi sam sobie robić śniadania. Czyli co, żenił się ze mną tylko po to, żeby mieć darmową służącą? Bo na to wygląda. A co z dzieckiem? Jemu też nie jest potrzebne? Kiedy go o to pytam, on jednak nie odpowiada albo mówi, że histeryzuję. Kiedy mówię mu, żeby pobawił się z synem i się nim zajął, on tylko odpowiada, że ​​będzie z nim spędzał czas, jak ten podrośnie, bo teraz to nie ma sensu.

Czuję się upokorzona. Biorąc pod uwagę, że to mieszkanie jest mojego męża, w razie rozwodu nie będę miała się gdzie podziać z dzieckiem. Nigdy nie sądziłam, że mój ukochany zamieni się w takiego drania.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

4 × 1 =

Mój mąż ostatnio powiedział mi, że nie po to brał ślub, żeby teraz samemu robić sobie śniadania. Nie sądziłam, że okaże się być taki bezczelny!