Kilka lat temu mój mąż, z którym byłam w małżeństwie 15 lat, wyznał mi, że ma dość takiego życia ze mną i odchodzi do innej kobiety. Potrzebował zmiany, adrenaliny, a ja tego mu nie zapewniałam. Na szczęście znalazł sobie już taką, z którą to wszystko mógł mieć. Do tej pory żyliśmy w jego mieszkaniu, dlatego poprosił mnie o to, abym jak najszybciej wraz z córką wyprowadziła się z jego lokum. Niestety, ja przez całe nasze życie niewiele zaoszczędziłam i nie byłam w stanie za to sobie niczego kupić, więc zostałam z niczym. Musiałam z córką zamieszkać w wynajmowanym mieszkaniu. Córka przez to znienawidziła ojca i nie chciała go nawet widzieć. Niedługo po rozwodzie doszły nas wieści, że mąż swoje mieszkanie wynajął, a sam przeniósł się do tej swojej kochanki.
Od rozwodu były mąż też nie troszczył się o nas. O mnie to rozumiem, bo przecież już mnie nie kochał, ale córką mógł się przecież zainteresować. Nawet do niej nie zadzwonił i nie zapytał, co u niej, jak się czuje – nic! Mimo tego, że wszystko trzeba było zacząć od początku, z córką wyszłyśmy na prostą. Kilka lat później córka już studiowała na prestiżowym kierunku, a ja zarobiłam na wkład własny i otrzymałam mieszkanie na kredyt.
Jak stracić wszystkie oszczędności i przyjaciela za jednym zamachem
Właśnie wtedy nagle znowu w moim życiu pojawił się mój były mąż. Dowiedział się od kogoś, gdzie teraz mieszkam i przyszedł pod blok, pod którym na mnie czekał. Kiedy zaczęliśmy rozmawiać, zaczął tłumaczyć mi całą sytuację, dlaczego taki był i to zrobił, a ja słuchałam tego wszystkiego w milczeniu. Okazało się, że wydał wszystkie swoje oszczędności na nową kobietę, której kupował wszystko, zrobił nawet generalny remont w jej mieszkaniu i ogólnie pomagał w każdej kwestii, w jakiej tylko trzeba było. Wymagania były coraz większe, były mąż musiał pracować coraz więcej i więcej, więc zaczęły się nieporozumienia i awantury, ale to nie było jeszcze najgorsze.
Oczywiście wcale nie interesowało mnie to, dlaczego związek byłego męża się nie udał, ale on na tym nie poprzestał – następnym krokiem było ponowne poproszenie mnie o rękę. Stwierdził, że możemy razem znowu zamieszkać, wynająć jakieś duże mieszkanie, ponieważ w tym, w którym ja mieszkam byłoby nam za ciasno. Pod koniec tego monologu wyjął pudełeczko z kieszeni, w którym był pierścionek. W tamtym momencie miałam dla niego tylko jedną odpowiedź: „spadaj”. Zostawiłam go przed blokiem z pierścionkiem, który mi przed momentem sprezentował.
Niedawno ponownie dowiedziałam się, że mój były mąż wrócił do poprzedniej kobiety, ale awantury nie ustały. Teraz sobie myślę, czy może powinnam mu dać szansę? W końcu kiedyś było dobrze. Co polecacie?
