Już w czasach studenckich wyprowadziłam się z domu, bo chciałam być samodzielna i poczuć, co to znaczy żyć na własną rękę. Obecnie jestem już cztery lata po ślubie i wraz z mężem kupiliśmy mieszkanie na kredyt hipoteczny. Z moją mamą wciąż mieszkała moja siostra, która wróciła do domu rodzinnego w momencie, kiedy jej chłopak porzucił ją, gdy powiedziała mu o ciąży. Mama jest już na emeryturze, ale nadal sobie dorabia, dając korepetycje z chemii. Kiedyś pracowała jako nauczycielka w szkole i ma dość dobrą emeryturę, więc nie potrzebuje wsparcia finansowego.
Z siostrą jest jednak inaczej – pomagam jej z pieniędzmi, bo wiem, że ma dziecko, a na swoją siostrzenicę nie zamierzam żałować. Niedawno jednak doszło do okropnej sytuacji.
Tego dnia matka zadzwoniła do mnie cała we łzach. Była w takim stanie, że nawet nie mogła dokładnie wyjaśnić mi, co się stało. Bez długiego zastanawiania ruszyliśmy do niej z mężem, aby sprawdzić, co się dzieje. Kiedy dotarliśmy na miejsce, chwilę musieliśmy poczekać, aż się uspokoi i powie nam, co takiego się wydarzyło, że jest w takim okropnym stanie.
Zaczęła tłumaczyć, że niedawno postanowiła sporządzić testament. Aby nas nie urazić, postanowiła zapisać połowę mieszkania mnie, a drugą połowę siostrze. Ten dokument wpadł w ręce siostry, która zrobiła karczemną awanturę i doprowadziła mamę do histerii. Krzyczała, że matka powinna zostawić jej całe mieszkanie, ponieważ ja z mężem mamy gdzie mieszkać, a poza tym to ona żyje z nią pod jednym dachem i jej „pomaga”, chociaż to nieprawda. Byłam tym zbulwersowana, bo to matka pomagała siostrze, a nie na odwrót.
Oczywiście poczekałam na powrót siostry i wyjaśniłam jej, że jeśli jeszcze raz doprowadzi mamę do łez, to będzie musiała szukać nowego miejsca do życia. Mam nadzieję, że mnie zrozumiała, ale powiem Wam, że nie sądziłam, że to ona okaże się taka bezczelna i wywoła awanturę o spadek…

