Dopiero Anna wróciła do domu, a już wybuchła kłótnia:
– Kuba, co to za niespodzianka? Ile można.
– Anna to nowa kuchenka, będzie lepsza niż tamta. Jest bardziej funkcjonalna no i milsza dla oka… Nie podoba ci się?
– Czy mogę już teraz spokojnie wyjechać w podróż służbową, skoro zobaczyłam już to “cudo”? Myślałam, że to coś ważnego, a Ty wydajesz pieniądze na bzdury. Tamta kuchenka wcale nie była zła, no ale dobrze.
– Zawsze jesteś ze wszystkiego niezadowolona. Chcę jak najlepiej, a Tobie się nic nie podoba.
– Dobra, rób zresztą, co chcesz, tylko pamiętaj, że mamy kredyt do spłacenia!
– Dobrze, ale ja to robię wszystko dla nas, dla naszej rodziny, a nie tylko dla siebie!
– Wierz mi, że z tą starą kuchenką dało się żyć jeszcze parę lat, na pewno dałaby radę.
Marcin wkurzył się na żonę i chcąc odreagować tę kłótnię, umówił się przyjacielem. Janek był najlepszym przyjacielem Kuby i wspierał go najlepiej, jak potrafił.
– Tak, Twoja Anka to niczego nie docenia. Powiedz mi, po co Ci taka kobieta, która nie docenia Twoich wysiłków, Twoich starań, która ma pretensje o to, że robisz coś dla ich wspólnego dobra?
– Tak, masz rację… Ale co mam z nią zrobić?
– Powiem wprost – rozwiedź się. Po co to znosić? Lepiej rozstać się teraz, gdy nie macie jeszcze dzieci.
– Zastanowię się nad tym…
– Tak, pomyśl o tym koniecznie.
Po spotkaniu Janek postanowił nie spieszyć się do domu, ale spacerował jeszcze po parku i myślał o całej tej sytuacji. Z jednej strony bardzo nie chciał rozstać się z ukochaną Anną, ale z drugiej strony przyjaciel przekonuje go, że to konieczne. Zaczął myśleć, że chyba coś jest tutaj nie tak. Przy wejściu do swojego bloku spotkał Janka. To wydało mu się dziwne.
– Kuba, gdzie Ty byłeś… Przyszedł tutaj Twój przyjaciel i powiedział, że będzie mnie wspierać i zawsze przy mnie będzie, że mogę na nim polegać… O co mu chodziło?
– Nie wiem Ania… Ale wiem na pewno, że nie mam już przyjaciela. Przepraszam, że nic nie powiedziałam o tym ostatnim zakupie, że nie skonsultowałem tego z Tobą.
– To ja przepraszam. Na próżno krzyczałam, a nowa kuchenka przecież się przyda.



