Ktoś w końcu potrzebował twojej obecności.

— Przynajmniej komuś byłaś potrzebna.
— Nie potrzebujesz mojego syna, on ci życie zrujnuje.

— To nieprawda, Zofio Antonówno. Dlaczego tak mówisz o Sławku? Przecież to twój jedyny syn!

— Właśnie dlatego cię ostrzegam. Zbyt dobrze znam mojego syna, żeby wątpić w swoje słowa.

Zofia Antonówna powoli wyszła z kuchni, a Magda została sama przy stole w swojej nowej wieczorowej sukience. Założyła ją specjalnie, przyszła do sąsiadki, żeby pochwalić się zakupem, w którym chciała oczarować Sławka.

W syna sąsiadki Magda była zakochana od wielu lat. Uczucie zrodziło się w niej, gdy była jeszcze małą, naiwną dziewczynką, ale okazało się, że potrafiła pokochać na całe życie.

Sławek był starszy od Magdy o siedem lat. Miał siedemnaście, gdy ona miała dziesięć, kiedy się pierwszy raz spotkali. Magda z rodzicami przeprowadziła się do Wiśniewa z pobliskiej wsi, gdzie ojciec stracił pracę, a Zofia Antonówna od lat mieszkała tu z synem, wychowując go samotnie.

— Bardzo porządna rodzina — powiedziała wieczorem matka Magdy, wróciwszy od Zofii Antonównej.
Choć sąsiadka była starsza od matki Magdy o piętnaście lat, między kobietami zawiązała się przyjaźń, a Magda i Sławek zaczęli się częściej widywać.

Rok po poznaniu Sławek dostał się na studia i wyjechał z Wiśniewa, a Magda została z rodzicami, nie zapominając o Sławku i ciągle odwiedzając Zofię Antonównę.

Tuż po studiach Sławek ożenił się, co było ciosem dla zakochanej w nim Magdy. Do ostatniej chwili nie chciała uwierzyć, że naprawdę pokochał inną. Była pewna, że małżeństwo to sprawa na zawsze. Jej rodzice byli razem prawie dwadzieścia lat, dziadkowie też żyli razem aż do śmierci, nawet Zofia Antonówna opowiadała, że z ojcem Sławka była w związku aż do jego zaginięcia na misji wojskowej.

— Nawet nie przedstawił mi swojej żony — poskarżyła się Zofia Antonówna, przychodząc do rodziców Magdy. — Jakaś miejska dziewczyna, zadufana w sobie.

— To jedź do nich do miasta — poradziła matka Magdy. — Poznaj synową, zobacz, jak syn żyje.

Zofia Antonówna tylko machnęła ręką:

— Po co? Jeśli Sławek nie zaprosił mnie na ślub, to widocznie tak miało być. Nie muszę znać jego żony. Nie pojadę.

Magdzie było żal Zofii Antonównej, ale najbardziej martwiła się, że Sławek nigdy nie wróci do Wiśniewa. Jednak minął nieco ponad rok od ślubu, a Sławek pojawił się w wiosce z niewielkim dobytkiem.

— Syn Zofii wrócił — powiedziała Magdzie matka, wracając z pracy.
Dziewczyna zerwała się z miejsca, niemal przewracając matkę, i pobiegła do domu Zofii Antonównej. Na ganku natknęła się na Sławka, który wyszedł zapalić.

— O, Madzia! — zaśmiał się i mrugnął do niej.
Magda zauważyła, jak bardzo się zmienił: stał się dojrzałym mężczyzną. Z brodą, z siwizną na skroniach, choć miał ledwo dwadzieścia pięć lat.

— Cześć, Sławku — powiedziała czule, walcząc z chęcią dotknięcia jego twarzy. — Wróciłeś?

Obojętnie na nią spojrzał i wzruszył ramionami:

— Nie wiem, zobaczymy. Rozwiodłem się, musiałem wrócić do matki. Mieszkałem u teściów, ale ciągle było coś nie tak. Wkurzyli mnie.

Magda wpatrywała się w niego, myśląc, jak ta kobieta mogła uznać Sławka za złego człowieka? Przecież był taki wspaniały! Piękny, dobry, mądry! Pewnie coś było nie tak z tą miejską lalą, nie bez powodu Zofia Antonówna nie chciała jej znać.

— Może pójdziemy do kina? — zaproponowała, ale Sławek pokręcił głową.

— Nie, nie chce mi się. Matka zagoniła mnie do roboty.

Magda się zasmuciła, ale tego nie pokazała. Ważne było, że Sławek jest blisko: oddycha tym samym powietrzem, rozmawia z nią. Może kiedyś zrozumie, że to właśnie ona jest tą jedyną?

Zofia Antonówna nie cieszyła się z powrotu syna. Próbowała go zatrudnić w PGR-ze, jeździła do miasta, ale żadna oferta mu nie odpowiadała.

— Zmęczyłam się jego ciągłym niezadowoleniem — wyznała kiedyś Magdzie. — Teraz wiem, dlaczego się rozwiódł. Problem nie w niej, tylko w moim synu.

— Nieprawda! — oburzyła się Magda. — Sławek jest dobry, po prostu go nie rozumiesz!

Zofia Antonówna tylko się uśmiechnęła:

— Oczywiście, ja nie znam własnego dziecka! To taki sam egoista jak jego ojciec!

Zamilkła, patrząc w bok. Magda chciała coś odpowiedzieć, ale się powstrzymała — Zofia wyglądała zbyt smutno.

Nie znalazłszy pracy, Sławek wyjechał z Wiśniewa po kilku miesiącach, nawet się nie pożegnawszy. I znów Magda cierpiała, płakała i wspominała go jako najwspanialszego człowieka w swoim życiu.

A potem stało się nieszczęście: w wypadku zginęli rodzice Magdy. Miała ledwie osiemnaście lat, chciała iść na studia, ale nie zdążyła. Gdyby nie pomoc Zofii Antonównej, pewnie by nie wytrzymała.

Sławek przyjechał na pogrzeb, ale nie sam. Towarzyszyła mu jasnowłosa dziewczyna, która patrzyła na niego z miłością. Magda, dusząc się z bólu, zrozumiała, że znów nie jest sam.

O jego kolejnym ślubie dowiedziała się dwa tygodnie później. Zofia Antonówna mimochodem o tym wspomniała, a dla Magdy to był grom z jasnego nieba. Wciąż kochała Sławka, ale nadzieje na wspólne życie już się rozwiały.

Po śmierci rodziców Magda została w Wiśniewie, pracując w PGR-zie jako drobiarka. Nie poszła na studia, powoli wychodząc z depresji i ucząc się żyć bez rodziców i bez Sławka.

A teraz, przed samym Nowym Rokiem, Zofia Antonówna powiedziała Magdzie, że Sławek przyjedzie.

— Z żoną? — spytała Magda.

— Nie, sam — odparła sąsiadka. — Czy przyjechałby tu, gdyby wszystko układało się dobrze?

Serce Magdy zabiło radośnie. Wreszcie! Powiedziała mu wszystko, co czuje.

— Niepotrzebnie tak go wyczekujesz — ostrzegła ją Zofia Antonówna.

Magda, która już kupiła w mieście piękną sukienkę, zdębiała.

— Dlaczego? Bardzo go lubię…

— Zbyt mocno — odparła. — On na toSławek znów odjechał bez słowa, a Magda, trzymając na rękach małą Olę, zrozumiała, że prawdziwe szczęście znalazła nie w nim, ale w sobie i w córeczce, która była największym darem jej życia.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzy − 1 =

Ktoś w końcu potrzebował twojej obecności.