Konduktor pociągu pomógł mi dowiedzieć się, gdzie mój mąż był przez całą noc.

Podróżowaliśmy z Rzeszowa do Paryża, całą noc w pociągu. Wzięliśmy z mężem przedział sypialniany, żeby nie zmęczyć się zbytnio podróżą. Pierwszego dnia byłam tak zmęczona, że od razu poszłam spać.

Mój mąż długo rozmawiał z inną pasażerką na korytarzu.

Obudziłam się pod wieczór i zobaczyłam, że na górnym łóżku nie ma mojego męża. Wyszłam na korytarz, tam też go nie było.

Zadzwoniłam do niego, odebrał dopiero za trzecim razem:

– Spotkałem kogoś znajomego, siedzimy w wagonie restauracyjnym, będę za godzinę, wracaj spać.

Pomyślałam, że nie będę przeszkadzała, tym bardziej, że restauracja była pięć wagonów dalej.

Położyłam się i zasnęłam. Obudziłam się, była trzecia nad ranem, męża nie było. Wyszłam na korytarz, a on w tym samym czasie wychodził z przedziału trzy drzwi od naszego!

Pytam:

– Kim jest ten znajomy?

On jednak minął mnie w milczeniu i położył się na swoim miejscu.

Zapytałam konduktora:

– Czy w tym pociągu są kamery?

Uzgodniłam z nim, że przyjdę następnej nocy i obejrzę nagranie w czasie rzeczywistym.

Następnej nocy nie spałam, mąż wyszedł o pierwszej w nocy. Pobiegłam do konduktora, włączyliśmy kamerę…

Mój mąż był w następnym przedziale na łóżku z dziewczyną, z którą wcześniej rozmawiał w korytarzu. Poszłam do tego przedziału, drzwi były zamknięte, zapukałam!

Wybuchł taki skandal, że konduktor wezwał strażników ochrony kolei i kazano nam wysiąść przed dojazdem do miejsca docelowego.

Nie wiem, gdzie z nią poszedł, ale ja wróciłam do domu i wyrzuciłam jego rzeczy.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

cztery × cztery =

Konduktor pociągu pomógł mi dowiedzieć się, gdzie mój mąż był przez całą noc.