Wróciłem z pracy do domu bardzo zmęczony. Tego dnia kończyliśmy jeden, bardzo duży projekt i naprawdę mnie to wykończyło. Kiedy więc w końcu mogłem odpocząć, położyłem się na kanapie i zamierzałem się trochę zrelaksować. Uciąłem sobie krótką drzemkę, a później wstałem i zacząłem robić kolację, gdy nagle przygotowania przerwał mój dzwoniący telefon.
– Dobry wieczór, dzwonię ze szpitala. Pańska żona miała wypadek, aktualnie jest operowana.
Szybko się zebrałem i pełen obaw pojechałem do szpitala. Biegłem szpitalnym korytarzem i wpadłem na jakiegoś chłopaka. Rzucił się na mnie z awanturą, a ja nie wiedziałem o co chodzi, nawet go nie znałem.
– To wszystko przez Ciebie! Ty jesteś temu winien! – krzyczał.
Stałem przerażony i nie rozumiałem, co tutaj się właściwie dzieje. Postanowiłem jednak jak najszybciej znaleźć salę, w której leżała żona. W końcu się udało, ale tuż po operacji nie było szans na bezpośrednie odwiedziny. Mogłem tylko patrzeć na nią przez szybę. Wpuścili mnie do niej dopiero następnego dnia.
– Co się stało, kochanie?
Nie patrzyła na mnie i nie odpowiadała na moje pytania. Nie rozumiałem, dlaczego, myślałem, że to może efekty wypadku, dlatego poszukałem lekarza, aby czegoś się dowiedzieć. Lekarz wszystko mi wyjaśnił i powiedział, że żona jest świadoma, najgorsze już za nią i teraz będzie powoli dochodzić do siebie. Okazało się jednak, że nie jechała ona tym samochodem sama, tylko z jakimś mężczyzną, który zresztą zmarł. Ten młody chłopak, który wtedy się na mnie rzucił, to był jego syn.
Wyszedłem ze szpitala i znowu zobaczyłem tego chłopaka. Znów zaczął mnie oskarżać:
– Jak masz czelność tutaj przychodzić po tym, co się przez Ciebie stało?!
– Słuchaj, lekarz powiedział mi, że obok Lidki siedział Twój ojciec. Moje kondolencje, naprawdę mi przykro, ale zupełnie nie rozumiem, o co mnie oskarżasz.
– Przez Ciebie spieszyła się do domu, nie zobaczyła nadjeżdżającego samochodu i doszło do wypadku. Mojego ojca już nie ma, przez Ciebie!
– Nie, nie będziesz mnie oskarżać o coś, na co nie miałem nawet wpływu.
– Ty chyba nic nie rozumiesz! – krzyknął chłopak – Twoja żona miała romans z moim ojcem, spodziewali się nawet razem dziecka, to były pierwsze tygodnie ciąży. Chcieli być razem, ale podobno Ty nie zgadzałeś się na rozwód i groziłeś, że popełnisz samobójstwo, jeśli od Ciebie odejdzie. Bała się, że naprawdę to zrobisz, więc wciąż z Tobą była. Gdyby już dawno byli w normalnym związku i nie musieli ukrywać się z tym uczuciem, to na pewno by do czegoś takiego nie doszło?
– Wcale tak nie było, ona nawet nie mówiła o żadnym rozwodzie. Nie kazałem też jej szybko wracać do domu tamtego wieczoru, to wszystko kłamstwa.
Teraz rozumiem, dlaczego żona nie odpowiadała na moje pytania – zdradzała mnie. Następnego ranka poszedłem do niej do szpitala:
– Czyli co, prowadziłaś podwójne życie? – zapytałem ją mając wciąż nadzieję, że to nie prawda.
– Tak, to prawda – powiedziała i odwróciła wzrok.
Wróciłem do domu, spakowałem rzeczy i pojechałem do rodziców. Staram się teraz nauczyć na nowo ufać ludziom, choć po tym co się stało jest mi bardzo trudno.
